Hej! Po długiej przerwie witam Was ponownie! Mam nadzieje, że każda z Was spędziła ostatnie dni z najbliższymi, w ciepłej, rodzinnej atmosferze. Ja miałam to szczęście, dlatego teraz czuję jak wychodzę z ciężkiego, zimowego okresu, ze zdwojoną siłą i masą pozytywnej energii! Jest pięknie!
Od tygodnia, dzień w dzień, bez względu na porę i okoliczności, śmigam na siłownię. Polecam wszystkim czytelnikom z Warszawy sieć S4. Mimo negatywnych opinii, które można przeczytać w internecie, jest tam przyjemnie, sprzętu nie brakuje, a szatnie wcale nie są takie brudne ;) Ale dziś nie o tym. Na blogu rusza nowa seria, jednocześnie z 3 hitami/kitami tygodnia i nazwałam ją Tańsze zamienniki drogich kosmetyków. Otworzy ją peeling, w którym zakochałam się od pierwszego powąchania! Mowa oczywiście o czekoladowym peelingu Organique. O boskim peelingu!
Przyznam, że mało jest kosmetyków od nich, których nie lubię. Albo przekonują mnie swoim działaniem, albo zapachem, albo i jednym i drugim. Nie przekonują jedynie ceną. Peeling czekoladowy, cukrowy, kosztuje ok. 60 zł / 200 ml. To trochę dużo, biorąc pod uwagę częstotliwość stosowania go i wydajność, w sumie całkiem przeciętną. Mniej więcej tego typu kosmetyk kończy mi się po 3 tygodniach, dlatego gdybym miała wydawać taką kwotę regularnie, portfel byłby smutny, oj smutny :D
Nie patrząc na wygórowaną cenę, wszystko jest na tak! Zapach - obłędny! Słodki, może bardziej kakaowy niż czekoladowy, naturalny, intensywny, długotrwały! Szał! Konsystencja - ani nie za mokra, ani za sucha. Nie stwarza problemów podczas aplikacji, dobrze przylega do zwilżonej skóry. A działanie?! Genialne! Peeling nie jest zdzierakiem, ale wystarczająco dobrze usuwa martwy naskórek, pozostawia skórę wygładzoną, pachnącą i co ważne - nawilżoną. Balsam po użyciu zupełnie nie jest potrzebny. Kosmetyk idealny, tylko nie ta cena..
Dlatego przedstawiam Wam zamienniki tego peelingu. Rzecz jasna - nigdy nie będą one identyczne, ale nie można mieć wszystkiego. Z wysoką ceną często idzie w parze lepszy skład, warto mieć to na uwadze.
Peeling czekoladowo kokosowy od Perfecta (ok. 13 zł) z całego tego zestawienia najbardziej przypomina mi w swoim działaniu peeling Organique. Nie jest to zdzierak, ale radzi sobie z naskórkiem. Pozostawia ciało pachnące, gładkie i nawilżone. Jednak to nawilżenie dla suchej skóry nie jest wystarczające by darować sobie balsam. Różnica tkwi też w zapachu. Nie jest tak naturalny, choć nie powiem, że nieprzyjemny.
Czekoladowo pistacjowy peeling Farmona (ok. 12 zł) to dla mnie bardziej czekolada niż pistacja. Zapach obłędny! Nie wiem, czy nawet nie lepszy od Organique. Słodki, intensywny, ale nie tak długotrwały. Działanie bez zastrzeżeń, ale efektu nawilżonej skóry po aplikacji - brak.
Całkiem niezłym peelingiem czekoladowym jest też Hot Chocolate od Organic Shop (45 zł ale pojemność to aż 450 ml!). Przypomina mi najmniej peeling od Organique, ale równie ładnie pachnie, dobrze złuszcza skórę. Jest idealny na chłodne wieczory, dzięki swoim właściwościom rozgrzewającym. Wspomnę też, że ma niezły skład.
Ostatni jest czekoladowy peeling Ziaja (ok. 10 zł). Z podanych peelingów najdelikatniejszy, o trochę zbyt rzadkiej konsystencji. Pachnący całkiem ładnie, dosyć wydajny, tani, ale swego czasu, przynajmniej dla mnie - trudno dostępny.
A jakie peelingi Wy polecacie?
Peeling czekoladowo kokosowy od Perfecta (ok. 13 zł) z całego tego zestawienia najbardziej przypomina mi w swoim działaniu peeling Organique. Nie jest to zdzierak, ale radzi sobie z naskórkiem. Pozostawia ciało pachnące, gładkie i nawilżone. Jednak to nawilżenie dla suchej skóry nie jest wystarczające by darować sobie balsam. Różnica tkwi też w zapachu. Nie jest tak naturalny, choć nie powiem, że nieprzyjemny.
Czekoladowo pistacjowy peeling Farmona (ok. 12 zł) to dla mnie bardziej czekolada niż pistacja. Zapach obłędny! Nie wiem, czy nawet nie lepszy od Organique. Słodki, intensywny, ale nie tak długotrwały. Działanie bez zastrzeżeń, ale efektu nawilżonej skóry po aplikacji - brak.
Całkiem niezłym peelingiem czekoladowym jest też Hot Chocolate od Organic Shop (45 zł ale pojemność to aż 450 ml!). Przypomina mi najmniej peeling od Organique, ale równie ładnie pachnie, dobrze złuszcza skórę. Jest idealny na chłodne wieczory, dzięki swoim właściwościom rozgrzewającym. Wspomnę też, że ma niezły skład.
Ostatni jest czekoladowy peeling Ziaja (ok. 10 zł). Z podanych peelingów najdelikatniejszy, o trochę zbyt rzadkiej konsystencji. Pachnący całkiem ładnie, dosyć wydajny, tani, ale swego czasu, przynajmniej dla mnie - trudno dostępny.
A jakie peelingi Wy polecacie?







