Witajcie! Dawno mnie tutaj nie było, chwilami nawet myślałam, czy jest sens wracać, bo najzwyczajniej nie mam czasu. Ostatecznie jednak sentyment do bloga okazał się silniejszy od natłoku roboty i oto jestem, powróciłam i postaram się nadrobić braki :)
Dziś trochę tak na luzie, o kosmetykach, które lubię na lato. Myślę jeszcze nad drugą częścią tego wpisu, bo tyle produktów pominęłam, że żal byłoby to tak zostawić. Dyniowe serum pod oczy Organique jako jedno z nielicznych, trafia na moją twarz w okresie upałów. Jest lekkie, odżywcze, dobrze współgra z makijażem, a sama aplikacja dodaje skórze ukojenia.
Jak już jesteśmy przy Organique to wspomnę Wam o ich balsamie (Eterrnal Gold), który może okazać się Waszym must have podczas plażowania i letnich imprez. Posiada on małe drobinki rozświetlające i poprawiające optycznie wygląd naszego ciała. Fajny gadżet, gdy chcemy pochwalić się zadbanymi nogami, plecami, czy dekoltem.
Latem mimowolnie rezygnuję z ciężkich szminek i zdecydowanie lepiej się czuję, gdy na ustach mam lekki balsam koloryzujący. Czekoladowo-wiśniowy z Palmers nie dość, że pachnie obłędnie to wygląda naturalnie i kusząco, choć muszę powiedzieć, że cholernie się topi. Jest odrobinę za miękki.
Dziś trochę tak na luzie, o kosmetykach, które lubię na lato. Myślę jeszcze nad drugą częścią tego wpisu, bo tyle produktów pominęłam, że żal byłoby to tak zostawić. Dyniowe serum pod oczy Organique jako jedno z nielicznych, trafia na moją twarz w okresie upałów. Jest lekkie, odżywcze, dobrze współgra z makijażem, a sama aplikacja dodaje skórze ukojenia.
Jak już jesteśmy przy Organique to wspomnę Wam o ich balsamie (Eterrnal Gold), który może okazać się Waszym must have podczas plażowania i letnich imprez. Posiada on małe drobinki rozświetlające i poprawiające optycznie wygląd naszego ciała. Fajny gadżet, gdy chcemy pochwalić się zadbanymi nogami, plecami, czy dekoltem.
Latem mimowolnie rezygnuję z ciężkich szminek i zdecydowanie lepiej się czuję, gdy na ustach mam lekki balsam koloryzujący. Czekoladowo-wiśniowy z Palmers nie dość, że pachnie obłędnie to wygląda naturalnie i kusząco, choć muszę powiedzieć, że cholernie się topi. Jest odrobinę za miękki.
Moim ulubionym serum do ciała z Organique, ale w lato zdecydowanie częściej sięgam po wersje herbacianą. Kosmetyk jest lekki, szybko się wchłania, a do tego zapach to czyste orzeźwienie!
Wierzę, że letnia opalenizna jeszcze przede mną, ale zdążyłam już wypróbować olejek Flosleku. Ochroni skórę w przyzwoitym stopniu. a konsystencja na pewno nie da nam czuć się niekomfortowo. Polecam szczególnie tym, którym tłuste, ciężkie olejki nie są po drodze.
Podkład Rimmela Perfect Match podkradłam siostrze i akurat w tym letnim okresie bardzo się z nim polubiłam. Nie obciąża skóry, dobrze się komponuje z naszym naturalnym odcieniem, a w upały nie spływa z twarzy. Współgra z pudrem nie tworząc efektu maski.
Ostatnim must have letnim jest żel pod prysznic i do kąpieli LPM. Niesamowicie świeży zapach, mega pojemność i niezła wydajność. Radziłabym tylko uważać z nim podczas depilacji. Może podrażnić. ;)






