Słynny korektor camouflage od Catrice znają i maja chyba wszyscy. Jeden z najtańszych i najbardziej kryjących kosmetyków drogeryjnych. Zamknięty w małym, czarnym słoiczku, mieszczącym się do każdej kosmetyczki. Poręczny, w pełni wywiązujący się z zadań, jakie stawia przed nim rzesza kobiet od nastolatek, po dojrzałe panie, w końcu, nareszcie doczekał się swojego następcy! :DDD
Liquid Camouflage to dla mnie ulepszona wersja, choć zdawałoby się, że lepiej być już nie może! Otóż - może. Opakowanie, mimo że mniej nieoczywiste, z pewnością jest bardziej higieniczne i po prostu wygodne. Aplikatorem łatwo dotrzeć w niektóre zakamarki naszej skóry, a i poprawki, w ciągu dnia, na mieście nie stanowią już dla nas żadnego problemu.
Krycie, czyli cecha najważniejsza tego produktu, pozostało niemal bez zmian. Tak, wersja w płynie kamufluje nieco mniej, tylko, czy to aby na pewno minus? Wydaje mi się, że absolutnie nie. Tuszuje wszelkie mankamenty skóry tak jak poprzednik w słoiczku, z tą różnicą, że nie jest aż tak ciężki, aż tak tępy, choć niestety równie szybko na skórze zasycha, więc aplikacja powinna być ekspresowa.
Dla mnie te dwa korektory to niemal jedno i to samo. Rzadko zdarza się, że ulepszanie kultowego produktu wychodzi na dobre, a tu psikus. Liquid w moim odczuciu to kwintesencja wszystkich zalet słynnego, czarnego słoiczka od Catrice.







