Hej! Kompletnie nie odnajduję się, gdy za oknem szaleje nieobliczalna, jesienna aura. Mogłabym leżeć w łóżku i przesypiać dni i noce. Jeśli tylko nie musiałabym pracować, tak na pewno by się stało. Schowałabym się pod kocem i w najlepszym przypadku oglądała filmy.
Dziś trochę o dwóch kosmetykach, które potrafią umilić długą kąpiel. No właśnie! Długie kąpiele to dla mnie nieodzowny element jesiennych wieczorów. Organique rzadko wypuszcza nowości, choć ostatnio jest coraz lepiej. A to mgiełki, mydełka, ostatnio też peelingi solne z masłem shea, między innymi peeling Czarna Orchidea i Pomarańcza z chili. Obie wersje są pojemności 200g.
Pomarańcza z chili pachnie orzeźwiająco, trochę słodko, trochę też i gorzko, naturalnie i intensywnie. Może nie jest to tak w 100% mój zapach, ale nie zaprzeczę - podoba mi się. Peeling ma tłustą konsystencję. Z pewnością jest ostrzejszy niż cukrowe peelingi tej marki. Stopień ścierania określiłabym jako średni/wysoki.
Czarna Orchidea to zapach kwiatowy, bardzo słodki i kobiecy. Wpadło mi w oko opakowanie tego peelingu - bardzo estetyczne i eleganckie. Działaniem nie odbiega od wersji pomarańczowej i równie dobrze ściera martwy naskórek. Po użyciu tych produktów nie trzeba balsamować ciała. Olejki w nich zwarte dostatecznie nawilżą naszą skórę i pozostawią na niej odżywczy film.
Jeśli miałabym któryś peeling polecić bardziej, drugi mniej, to powiedziałabym że to tylko i wyłącznie kwestia preferencji zapachowej. Najlepiej przejść się do sklepu Organique, powąchać sobie każdy dostępny zapach i się zdecydować. Kiedyś pisałam o ich peelingach cukrowy - są trochę delikatniejsze, a także bardzo przyjemne i skuteczne - peeling kawowy i peeling czekoladowy.
* nie polecam używać peelingu solnego bezpośrednio po depilacji
* odradzam też stosowanie peelingu solnego na skórę podrażnioną i wszelkiego rodzaju skaleczenia
środa, 4 października 2017
wtorek, 26 września 2017
Perfumy mocno waniliowe... | Vanille Noire, Yves Rocher
Używałam ich jeszcze latem, ale zdecydowanie bardziej kojarzą mi się z jesienią, grubymi swetrami, chłodnym powietrzem. Są ciepłe, otulające, słodkie. Poprawiają humor i dodają energii, gdy mamy naprawdę zły dzień. Przylepiają się do nas na długo, i choć nie drażnią głowy, są intensywne i głębokie.
W sumie jedyną rzeczą, którą poprawiłabym w tych perfumach jest flakonik. Z niewiadomych przyczyn zupełnie mi się nie podoba i przypomina jakieś najtańsze badziewie z bazaru. Ale, ale.. przynajmniej szkło jest mocne! Spadły mi tyle razy i jeszcze się nie rozbiły! ;)
Nie znam drugiego tak waniliowego zapachu. Oczywiście - z nutą wanilii jest ich całe mnóstwo. Tylko te nie są waniliowo jakieś tam. Są po prostu waniliowe. Piękne. Kobiece, seksowne, ciekawe. Gdzieś tam przewija się jakaś woń kwiatów, woń iście skórzana, jakaś owocowa, ale te perfumy wciąż nazwiesz waniliowymi. Bo to wanilia gra tutaj pierwszą rolę. I bardzo dobrze.
Czytam, że są nietrwałe. Tak przynajmniej twierdzą wizażanki. Dla mnie są trwałe, a już szczególnie na ubraniach! Bardzo trwałe! Czytam, że specyficzne - to prawda. Musisz kochać słodkie, lekko duszące zapachy. Czytam.. proste, o suchym końcu i kwiatowym rozwinięciu... ? Nie, nie. Dla mnie to waniliowe fazy, od tej najświeższej, najdelikatniejsze i subtelnej, po coraz mocniejszą, dojrzalszą, głębszą. Przepadłam, zakochałam się w tym zapachu i proponuję wypróbować na własnej skórze!
Cena: ok. 120 zł | 50 ml
Dostępność: Yves Rocher

