niedziela, 31 lipca 2016

Skuteczny i tani krem na rozstępy



Rozstępy to nieestetyczny problem wielu z nas. Mi zaczęły przeszkadzać w okresie kiedy bardzo szybko przytyłam, a następnie równie szybko zrzuciłam spory nadmiar kilogramów. Przyznam szczerze, że najwięcej uwagi poświęcałam im, gdy były świeże, o ciemno różowym zabarwieniu. Teraz, mało widoczne, wąskie i białe (głównie za pomocą kosmetyków i czasu, który upłynął..) nie stanowią dla mnie najmniejszego problemu.

Stosowałam kosmetyków zarówno z półek najwyższych cenowo, jak i tych najbardziej nam przystępnych. Jedne się sprawdzały, inne nie, często niezależnie od tego, ile na nie wydałam. Oceniałam je wyłącznie pod względem działania regenerującego skóry. Partie, gdzie występują rozstępy, czyli w moim przypadku szczególnie biodra, smaruję po kąpieli zamiast zwykłym balsamem, to tym przeznaczonym specjalnie do walki z rozstępami. Jakiś czas temu używałam kremu Organique, Modeling Stretch Marks Balm i byłam z niego bardzo zadowolona. Gdy mi się skończył, sięgnęłam po serum niemal dwukrotnie tańsze marki Floslek, Streetchfree.



Kosztuje ok. 40 zł | 150 ml. Zamknięty jest w praktycznej tubie, z której łatwo możemy aplikować produkt. Jego konsystencja jest średnio-gęsta, dobrze rozsmarowuje się na skórze, nie pozostawia nieprzyjemnego filmu na ciele, nie brudzi ubrań. 

Oczywiście..nie sprawia, że rozstępy znikają, jak za pomocą czarodziejskiej różdżki, bo taki efekt może gwarantować nam operacja plastyczna, a nie krem, ale przy systematycznym stosowaniu naprawdę poprawia wygląd naszego ciała i przy okazji samopoczucie. Przede wszystkim wygładza rozstępy; przestają być aż tak wypukłe i wyczuwalne pod palcami. Dobrze nawilża i uelastycznia. Pierwsze efekty u siebie zauważyłam po 14 dniach codziennej aplikacji (1-2 razy dziennie). Wystarczyły zaledwie dwa tygodnie, by rozstępy stały się jaśniejsze i płytsze.

* Krem jest bezpieczny dla kobiet w ciąży. 
** Według producenta należy stosować go 2 razy dziennie. 

poniedziałek, 25 lipca 2016

Idealny zapach dla Ciebie... | Si, Rose Signature Giorgio Armani




Jeśli lubisz zapachy słodkie, ale znudziły Ci się banalne nuty owocowe, przyprawiający o zawrót głowy karmel, szukasz czegoś subtelnego, a jednocześnie trwałego i eleganckiego, to koniecznie wypróbuj nowej odsłony kultowego Si - Si, Rose Signature.



Buteleczka, choć z początku mnie oczarowała, szybko zaczęła irytować. Według mnie cała ta wstążeczka przypominająca bandaż jest nieco zbędna, no ale przecież to tylko flakonik, za którego musimy wydać 419 zł | 50 ml w drogerii Douglas ;)


nuta głowy: czarna porzeczka, neroli | nuta serca: róża Majowa, róża Turecka | nuta bazy: irys, paczula, jasne drzewo piżmowe



Wydaje mi się, że to taki zapach niekoniecznie już dla nastolatek, jednak też nie dedykowany kobietom dojrzałym. To coś na granicy lekkości i słodkości, a powagi i wyniosłości. Si, Rose Signature jest zarazem i delikatny, jak i intensywny, elegancki, nieco pudrowy, szlachetny. Sprawdzi się podczas wieczornej kolacji. jak i do pracy, gdyż uniwersalność to jego wielka zaleta. Jest słodki, ale słodycz ta nie jest tandetna, wyłącznie owocowa. Czuję w nim i porzeczkę, i piżmo, i różę... Lepką mieszankę owocowo-kwiatową zamyka pudrowa mgiełka. Całość jest dobrze przemyślana i wyważona. Absolutnie nie zgodzę się z opinią, że ta edycja limitowana to "kompot z róży" i marne urozmaicenie podstawowej wersji słynnego zapachu. Dla mnie dedykacja dla kobiet poszukujących zapachu niezobowiązującego, eleganckiego, lecz nie przesadnie wyrazistego. Na wiosnę/lato perfumy te to strzał w dziesiątkę.

Trwałość: 5-6 godzin
Dostępność: Sephora, Douglas, drogerie internetowe