Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomadki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pomadki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 grudnia 2014

Piękna i trudna

Mam aktualnie fazę na kosmetyki z Maca, a dokładniej, na ich pomadki. Przeglądam godzinami kolory, aby wybrać te najbardziej moje (fioletowe, fuksje i nude, bez żadnych drobinek, perłowych i metalicznych wykończeń - to Kasi ideały :D). Natomiast Giddy, choć jest kremowa, nie mieni się to trochę nie moja bajka. Zdecydowałam się na nią, bo jej kolor ma dla mnie to przysłowiowe coś. Jest taki delikatny, subtelny, dziewczęcy i kojarzy mi się z latem. 
Wykończenie tej pomadki to Lustre - lekko kremowe, tworzące mokrą taflę, średnio kryjące. Cena to standardowo 86 zł. 
Łososiowy, naturalny odcień w nienachalny sposób przyciąga uwagę. Idealnie komponuje się z mocnym makijażem oczu i tworzy ładne dopełnienie. Nakłada się na usta bez problemu, nie wysusza, ale też nie nawilża zbytnio. Choć jak wspomniałam średnio kryje, to jednak wystarczająco, by usta wyglądały naprawdę dobrze. Jedna, jedyna rzecz, która sprawia, że nazywam tę pomadę trudną jest jej skłonność do podkreślania wad naszych ust. Lubi wejść w załamania, podkreślić niedoskonałości, zebrać się w nich. Dlatego w zimę możliwe, że nie będzie najlepszym wyborem. 
Posiadaczki pięknych, gładkich i zdrowych ust, mogą kupić ją w ciemno! Jest cudowna i przy tym raczej uniwersalna. Ma swoje wymagania, niestety, ale gdy je spełniamy, pomadka rekompensuje nam to upiększając na długo nasze usta! 

A które Maczki Wy macie w swojej kolekcji? 

wtorek, 4 marca 2014

Sleek - dlaczego więcej już się nie skuszę...

To była miłość! Gwałtowna, namiętna, pełna wrażeń! Właściwie..to był jednak romans. Krótki i ulotny. Pieniądze wyrzucone, radości żadnej. Wspomnienia marne i pełne żalu.
Tymi słowami mogłabym zakończyć recenzję paletki szminek-pomadek do ust Sleek Show Girl, ale nie wypada mi oczerniać bez żadnych konkretnych argumentów...więc...do dzieła! :DDD
(górny rząd, prawa strona)

Opakowanie, jak i cena (niecałe 50 zł) jest w porządku. Dostajemy 4 szminki, kawałek czarnego, wytrwałego plastiku z lusterkiem, a nawet pędzelkiem. Pędzelek ten niestety sprawdziłby się zapewne do mazania po kartce papieru tanimi farbami plakatowymi. Zdecydowanie nie do aplikacji produktu na usta. Jest tyci tyci, twardy, o jakości żadnej. Sprawy techniczne omówiłam, pora na konkrety.

Konsystencja pomadek jest toporna. Czymkolwiek bym ich nie aplikowała - smugi pozostają na ustach, kosmetyk wchodzi w załamania, sprawia, że usta wyglądają na potwornie suche. Pigmentacja pozornie świetna, jednak okropnie trudno rozprowadzić pomadkę na ustach równomiernie i bez prześwitów. 

(rząd dolny, lewa strona)
Trwałość też nie rzuca na kolanach. 2-3 godziny i nic już, kompletnie nic nie mam, chyba że resztki w kącikach. Kolejnym minusem są dla mnie odcienie. Na stronach internetowych wyglądały lepiej - w rzeczywistości dwa są bardzo podobne, a jednocześnie za jasne do mojej naturalnej barwy ust. Ktoś może powiedzieć, że mam ciemną. Otóż nie - mam jasną barwę ust, to pomadki źle z nimi współgrają. 

Zaletą jako taką jest fakt, że pomadki w miarę możliwości współpracują z błyszczykami, dlatego jeśli już sięgam po nie, to sięgam też po błyszczyk, który ujednolica kolor i maskuje defekty kosmetyku.


Jedyny kolor, który naprawdę mi się spodobał to ten winny - z nutą i czerwieni i różu. Pozostałe to jakaś porażka. Dawno tak tandetnie nie wyglądam i dawno tak źle się nie czułam! :O


Sleeka cienie lubię i przy tym zostanę. Szminki nie są dla mnie, o nie :DDD