Cześć! Dzień jest piękny, aż chce się żyć! Niestety ja nie tryskam energią, nie czuję się radosna i nie mam ochoty wyjść z domu. Męczy mnie od kilku dni kiepski nastrój. Oby minął. Oby jak najszybciej, bo aż szkoda męczyć się w czterech ścianach, gdy wiosna daje się nam we znaki :)
Rzadko piszę. Nie mam czasu - pochłania go szkoła i praca, ale staram się. Kiedy widzę, że zrobiłam sobie tygodniową przerwę, wiem, że pora wrócić i na moment postawić bloga na pierwszym miejscu :)
Ostatnio otrzymałam nowości od Flosleku i od Bell. Cieszę się, że mogę je przetestować, gdyż zapowiadają się naprawdę nieźle :) Do mojej kosmetyczki wpadły też kosmetyczne prezenty.
Cienie od Bell, które widziałam już na półce w Hebe :) Podoba mi się kompozycja delikatnych, lekkich odcieni z dwoma intensywniejszymi.
Podkład również od Bell. Wybrałam odcień 02 i powiem szczerze, że jest dosyć ciemny. Zastanawiam się, czy nawet 01 nie byłby za ciemny dla typowej, jasnej karnacji.
I wisienka na torcie, a właściwie brzoskwinka :DDD Przepiękny, pastelowy lakier :)
Inglot zajmuje sporą część mojego serca :D Mam do tej firmy ogromny sentyment i zawsze chętnie sięgam po ich produkty. Tym razem to dzięki mojej Kini (:*) coś nowego wpadło mi w ręce.
Szminka, a zarazem konturówka w jednym. Bardzo podoba mi się jej odcień. Trochę fuksja, trochę nie. Na pewno delikatniejsza od tych, które już mam. Do tego matowa, idealna :)
Dostałam też bibułki matujące, które chodziły za mną od dłuższego czasu :D
I całkiem przyjemny bronzer z GR, również prezent :)))
A teraz kosmetyki od Floslek. Trochę ich jest :) Nowa wersja żelu arnikowego, seria Anti Acne i żel do higieny intymnej.
Kosmetyki z serii Anti Acne - peeling enzymatyczny, pianka antybakteryjna i tonik.
Uff :) To już koniec :) Trochę tych nowości się uzbierało! Za jakiś czas zapraszam na recenzję. Uciekam cieszyć się wolnym dniem i życzę Wam miłego popołudnia :)












