Hej, hej! Tak się cieszę, że w końcu mamy względną pogodę, jest nawet trochę śniegu, nie pada deszcz..Oby tak zostało, bo od razu wróciło moje optymistyczne podejście! Przyznaję bez bicia, że jestem do tyłu z testowaniem kosmetyków. Spędzałam dużo czasu w domu, z rodziną, nie przesiadywałam godzinami w łazience, na twarz też nie nakładałam żadnych nowości. Dopiero teraz, gdy już Święta dobiegają końca, wrócę do swoich obowiązków. Mam nadzieje, że te dni zleciały Wam w rodzinnej, ciepłej atmosferze i odliczacie teraz tylko do Nowego Roku! :)
Dostałam w prezencie bronzer Bahama Mama z The Balm, który chciałam już dawno kupić. W sklepach internetowych dostaniecie go za ok. 55 zł, natomiast w Douglasie za 79,90 zł i to nie w każdym! Razem z przesyłką przez neta wyniesie mniej niż stacjonarnie..Ostrzegam, nie ma sensu przepłacać i to tyczy się wszystkich produktów tej marki. Dla porównania.
Róż Instain MS 69,90 zł / D 97,90 zł | Baza Time Balm MS 84,90 zł / D 105 zł
Puder rozświetlający Mary Lou MS 64,90 zł / D 89,90 zł
Wracając do bronzera.. Ma piękne opakowanie! Estetyczne, kolorowe, fajna babeczka na nim :DDD Dodatkowo umieszczony jest w papierowym kartoniku. Zamknięcie magnetyczne, w środku małe lusterko.
Odcień jest faktycznie dosyć chłodny, choć taki idealnie chłodny moim zdaniem nie jest. Nie posiada drobinek, nie błyszczy się. Jest matowy, odpowiedni do konturowania twarzy, w przeciwieństwie np. do słynnej czekoladki Bourjois. Chyba zrobię porównanie, jak lepiej zapoznam się z Balmem.
(to zdjęcie nie oddaje koloru tak, jak powinno, bo jest za ciemne, zdjęcie wyżej w moim odczuciu zdecydowanie bardziej ukazuje rzeczywisty odcień bronzera)
Pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne, więcej powiedzieć nie mogę. Trwałość wyjdzie w praniu, współpraca z moją skórą również.
(jest chłodny, aczkolwiek jakieś żółte tony możemy w nim zauważyć)
Przyznajcie się, kto już od dawna ma ten bronzer? :D







