Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Farby. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 lipca 2014

Kosmetyk jadalny ;)

Długo czaiłam się na masło migdałowe. W końcu kupiłam najzwyklejsze, za ok. 17 zł, w jednym z ulubionych marketów w podziemiach Dworca Centralnego. Pachnie przepięknie, toteż pomyślałam, że będzie równie wyśmienicie smakować, niestety, to jednak zupełnie nie moje smaki. Lekko słone, tłuste, mdłe, nawet jako dodatek, nawet w minimalnych ilościach nie przechodziło mi przez gardło. I szczerze mówiąc może nie, że spodziewałam się tego, ale na pewno taką opcję brałam pod uwagę. Stwierdziłam - nie zjem, to wypróbuję, jako peeling do twarzy. No i w tej roli sprawdza się wspaniale! 

Jest bardzo gęsty, dosyć mocny, a przez swoją konsystencję ma też właściwości nawilżające. Może niektórych zapychać, być zbyt brutalny ze względu na ostre drobinki, dla mnie jednak jest idealny. Jeśli zawsze sięgacie po peelingi tzw. "dobre zdzieracze", które bardzo szybko radzą sobie z martwym naskórkiem, to powinnyście spróbować też najzwyklejszego masła z migdałów :) Zapewne nigdy bym nie wpadła na to, gdyby nie dobrze nam znana Alina :)

Na koniec chciałam Wam pokazać fajny żel z Isany. Kosztuje grosze, a na lato jest świetny! Dobrze oczyszcza skórę i cudownie pachnie. Z kolei farba, standardowo czarna spisała się jak na razie naprawdę w porządku - nie podrażniła skóry głowy co wielokrotnie mi się zdarzało i nadała ładny, głęboki kolor. Mam nadzieje tylko, że trwały. Miłego dnia! :)

środa, 14 maja 2014

Z czarnych do rudych - włosowe tragedie

Dobra, przesadzam. Dramatyzuję jeszcze po ustnym angielskim, który owszem, zdałam, ale z dość przykrym wynikiem. To było najgorsze rozjaśnianie w moim życiu, bowiem zużyłam aż 4 opakowania z tym strasznym, żrącym fioletowym błotkiem. Do tego dwie, zadziwiająco dobre farby Garniera. 
Nie wiem, co mnie naszło na rudy. Zarzekałam się, że zostanę przy czarnych i niestety znów za nimi tęsknię, aczkolwiek obecny kolor też mi się podoba. Nie jest to jeszcze wymarzony efekt, ale na razie zostaną takie, jakie są, gdyż nie chcę ich znowu torturować, niech odpoczną. Mój problem zaczął się, kiedy postanowiłam zmienić rozjaśniacz z Joanny na Delię. Niestety - nie podołała ona i zostawiła na mojej głowie - Uwaga!, czarno-wiśniowo-biało-żółte pasma. Wtedy Joanna przyszła do mnie z pomocą i jakoś to wyszło. Oczywiście, kolor nie jest jednolity, oszałamiający, ale jestem zadowolona. 

Muszę też wspomnieć, że farba Garniera jest genialna! Włosy po niej są miękkie i nie wyglądają aż tak tragicznie. + dołączona w opakowaniu maska, sprawdza się świetnie. Szkoda, że jest tak mała :)

Efekty widzicie na zdjęciach, ale tak jak mówiłam - to jeszcze nie koniec. Za jakiś czas spróbuję kolor wyrównać. Nie obędzie się też bez podcięcia. Swoją drogą, mogę Wam z czystym sumieniem polecić rozjaśniacze Joanny i farbę Garniera. Z własnych doświadczeń powiem też, że rozjaśniacza warto nie trzymać na głowie zbyt długo, bo rozjaśni Wam włosy i tak tylko do pewnego momentu. Po 20 minutach (przynajmniej u mnie) efekt rozjaśniania zatrzymuje się i nawet gdybym trzymała go na włosach kolejne 20, to nie będą one jaśniejsze. Może u Was też tak jest.. 

tak teraz wyglądają moje włosy - wiem, zniszczone, całe życie i tak już chyba zostanie, bo moja szalona dusza nie pozwala mi na nudę na głowie i zmusza do zmian :O 
jak widać.. kolor nie jest jeszcze jednolity

Teraz chciałabym Was spytać o preparaty nawilżające skórę głowy? Znacie coś wartego uwagi? Rozjaśniacz z Delii bardzo, ale to bardzo mi zaszkodził... Jeśli macie jakieś pytania, wacie śmiało.  PS. Wiem, że szaleję, wiem, że użycie tylu rozjaśniaczy dla włosomanek jest zabójstwem, jednak przy mojej ilości włosów nie dało się inaczej. A zebry na ulicy udawać nie chciałam.