Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Płyn micelarny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 października 2014

Wasz hit, mój kit

Dosyć często mam tak, że to, co w blogosferze urasta do rangi hitu, w moim przypadku okazuje się kompletnym bublem i nieporozumieniem. Tym razem nieznośnym dla mojej skóry, ale też i oczu..

Płyn micelarny BeBeauty z naszej cudownej Biedronki chyba ma już każda kobieta. Niektóre wykupywały go nawet hurtowo, porównywany bywa do najlepszych. Rzekomo jest świetny, a do tego tak niewiele kosztuje. Jak mogłam nie wypróbować? Najpierw sięgnęłam po niebieską wersję, którą ma moja siostra. Ból, pieczenie, zmywam. Oczy go nie polubiły. Nie poddałam się. Spróbowałam różowej, bo przecież ta na pewno lepiej się sprawdzi, to hit! 

Nie sprawdził się. Początkowo nie powodował pieczenia, ale sposób w jaki usuwał makijaż pozostawiał wiele do życzenia. Męczyłam się i męczyłam, i zużywałam całą masę wacików. W połowie nielubianej butelki oczy, a nawet i skóra zaczęły reagować na niego niemal alergicznie. 

I to jest płyn micelarny do skóry delikatnej i suchej? Albo niebieski - do wrażliwej?! Oj, mówię mu stanowcze nie. U tych z Was, u których się sprawdził - można pozazdrościć. Mi nie zostaje nic innego jak dopłacać i sięgać po swoje sprawdzone kosmetyki do demakijażu. 

Może ktoś też miał z nim niemiłe przygody? Powiedźcie, że tak, bo zacznę myśleć, że krąży nade mną fatum, przez które wszystkie ulubieńce blogosfery kompletnie się u mnie nie sprawdzają.