Ostatnio w moim życiu nastąpiły pewne zmiany. Odeszłam z pracy, postanowiłam znaleźć coś innego, zmieniłam zdanie i wybrałam też studia; państwowe, dzienne przy niewielkich naciskach rodziny. Swoją edukację chciałam zakończyć na maturze, myślałam, że nigdzie się nie dostanę, bo świadectwo dojrzałości wygląda dość opłakanie. Najwyraźniej w tym roku matura nie tylko mi poszła naprawdę przeciętnie. Rano wróciłam z Sopotu a popołudniu zalogowałam się do systemu i zobaczyłam radosny, zielony napis - kandydat zakwalifikowany. Cóż, teraz nie pozostaje mi nic innego, jak planować specjalizacje, a później kolejne studia :DDD Żarcik.
W moich planach została już tylko praca, ale nie śpieszę się jej znalezieniem. Teraz bardziej chce się skupić na sobie, na blogu, na szkole. Los jest dla mnie łaskawy i wszystko dzieje się po mojej myśli.
Wrzucam kilka zdjęć z mojego ulubionego miasta - tuż po Warszawie. Kocham Sopot!




