Złe sny. Przychodzą często, przypominają o wszystkim. Jednak co najlepsze - już nigdy nie ujrzą światła dziennego w naszym realnym życiu, nie tym w podświadomości. Wiele jest chwil, które próbuję wyprzeć z pamięci, czasami nawet nie na korzyść swoją, tylko jakiejś osoby. Chcę o niej myśleć pozytywnie, jednak nie mogę, bo z tyłu głowy mam jej prymitywne zachowanie, czy raniące słowa. Lub wręcz przeciwnie - chcę chronić siebie od wspomnień. Od tych bolesnych. Zamazać je, sprawić żeby znikły. A one znikają i przychodzą w nocy, we śnie. Ach, gdybym mogła nimi kierować...
Trochę optymizmu? Mam pracę! Jestem mega, mega szczęśliwa! Więc..nigdy nie jest tylko ciemno. Zaczynam wierzyć, że nasz spokój wewnętrzny, nasze opanowanie, nasze przespane noce to wynagrodzenie za ciężką pracę, produktywność, wymagania i cele, które sobie stawiamy. Człowiek zorganizowany, wymagający, kreatywny to człowiek znajdujący się daleko od autodestrukcji. Jako dziecko nigdy nie pomyślałabym, że nawet na spokój ducha i opanowanie trzeba sobie zapracować.
Kończę już moje rozmyślenia i przechodzę do recenzji, mini recenzji tak właściwie :) Bardzo lubię tę formę - krótko i zwięźle, a w jednym wpisie mogę jasno i konkretnie opisać kilka produktów.
Peeling do twarzy, orzechowo-morelowy Soraya jest zamknięty w klasycznej, miękkiej tubce. Odpowiada mi takie opakowanie. Praktyczne, do tego higieniczne. Zapach jest delikatny, przyjemny, ale na pewno nieintensywny, niedrażniący. Konsystencja dość zwarta i możemy dostrzec w niej małe, ostre drobinki (orzechowe łupinki). Kosmetyk świetnie radzi sobie z martwym naskórkiem! Oczyszcza, maksymalnie wygładza, bez efektu "ściągnięcia skóry". Nie przesusza, ani nie zapycha. Dla mnie to jeden z lepszych peelingów do twarzy, jaki miałam okazję testować. Na pewno będę do niego wracać, jak mi się skończy :) A to tak szybko nie nastąpi, bo do zalet trzeba też dodać wydajność.
Kolejnymi produktami, które chcę Wam przedstawić są kremy do twarzy - na dzień i na noc oraz pod oczy, firmy Floslek z nowej serii Mineral Therapy. Pachną neutralnie i są wręcz stworzone do skóry wrażliwej. Nie podrażniają również oczu (krem pod oczy). Szybko się wchłaniają, mają lekką konsystencję. Dla kobiet o skórze normalnej/mieszanej z pewnością będą odpowiednie. Natomiast dla posiadaczek skóry suchej/bardzo suchej mogą być za mało treściwe, szczególnie w tym okresie zimowym. Co do właściwości wypełniających - ciężko to ocenić, gdyż kremy stosuje moja mama, a ona nie ma prawie żadnej zmarszczki! (No dobrze, prócz tych minimalnych, których oczy córki nie dostrzegają :)). Za to na pewno odżywią skórę i nawilżą, poprawią jej stan przy systematycznym stosowaniu i w granicach rozsądku wygładzą. Nowa seria zarówno w moim odczuciu, jak i w odczuciu mojej mamy wypada świetnie, choć jesteśmy zgodne - to jednak arnikowe kremy Flosleku podbiły nasze serca :)
Pozwolę sobie jeszcze wypowiedzieć na temat wody brzozowej, którą dzień w dzień stosowałam. Działała, faktycznie działała! Wyraźnie hamowała wypadanie włosów, a przy tym nie sprawiała, że były oklapnięte i nieświeże. Niestety z chwilą, gdy wodę odstawiłam problem wrócił. Może nie w takim stopniu, ale jednak. Zamierzam po raz kolejny do niej wrócić. tym razem może na dłużej. Polecam wypróbować.
Miłego wieczoru, odpocznijcie po ciężkim dniu, a ja uciekam do łóżka wraz z potwornie dziwną lekturą "Szewcy". Nie wiem, jak przez nią przebrnę, ale chociaż spróbuję :DDD
Kończę już moje rozmyślenia i przechodzę do recenzji, mini recenzji tak właściwie :) Bardzo lubię tę formę - krótko i zwięźle, a w jednym wpisie mogę jasno i konkretnie opisać kilka produktów.
Peeling do twarzy, orzechowo-morelowy Soraya jest zamknięty w klasycznej, miękkiej tubce. Odpowiada mi takie opakowanie. Praktyczne, do tego higieniczne. Zapach jest delikatny, przyjemny, ale na pewno nieintensywny, niedrażniący. Konsystencja dość zwarta i możemy dostrzec w niej małe, ostre drobinki (orzechowe łupinki). Kosmetyk świetnie radzi sobie z martwym naskórkiem! Oczyszcza, maksymalnie wygładza, bez efektu "ściągnięcia skóry". Nie przesusza, ani nie zapycha. Dla mnie to jeden z lepszych peelingów do twarzy, jaki miałam okazję testować. Na pewno będę do niego wracać, jak mi się skończy :) A to tak szybko nie nastąpi, bo do zalet trzeba też dodać wydajność.
Kolejnymi produktami, które chcę Wam przedstawić są kremy do twarzy - na dzień i na noc oraz pod oczy, firmy Floslek z nowej serii Mineral Therapy. Pachną neutralnie i są wręcz stworzone do skóry wrażliwej. Nie podrażniają również oczu (krem pod oczy). Szybko się wchłaniają, mają lekką konsystencję. Dla kobiet o skórze normalnej/mieszanej z pewnością będą odpowiednie. Natomiast dla posiadaczek skóry suchej/bardzo suchej mogą być za mało treściwe, szczególnie w tym okresie zimowym. Co do właściwości wypełniających - ciężko to ocenić, gdyż kremy stosuje moja mama, a ona nie ma prawie żadnej zmarszczki! (No dobrze, prócz tych minimalnych, których oczy córki nie dostrzegają :)). Za to na pewno odżywią skórę i nawilżą, poprawią jej stan przy systematycznym stosowaniu i w granicach rozsądku wygładzą. Nowa seria zarówno w moim odczuciu, jak i w odczuciu mojej mamy wypada świetnie, choć jesteśmy zgodne - to jednak arnikowe kremy Flosleku podbiły nasze serca :)
Pozwolę sobie jeszcze wypowiedzieć na temat wody brzozowej, którą dzień w dzień stosowałam. Działała, faktycznie działała! Wyraźnie hamowała wypadanie włosów, a przy tym nie sprawiała, że były oklapnięte i nieświeże. Niestety z chwilą, gdy wodę odstawiłam problem wrócił. Może nie w takim stopniu, ale jednak. Zamierzam po raz kolejny do niej wrócić. tym razem może na dłużej. Polecam wypróbować.
Miłego wieczoru, odpocznijcie po ciężkim dniu, a ja uciekam do łóżka wraz z potwornie dziwną lekturą "Szewcy". Nie wiem, jak przez nią przebrnę, ale chociaż spróbuję :DDD



