Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krem pod oczy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Krem pod oczy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kilka mini recenzji - świetny peeling, dobre kremy i całkiem niezła woda brzozowa

Złe sny. Przychodzą często, przypominają o wszystkim. Jednak co najlepsze - już nigdy nie ujrzą światła dziennego w naszym realnym życiu, nie tym w podświadomości. Wiele jest chwil, które próbuję wyprzeć z pamięci, czasami nawet nie na korzyść swoją, tylko jakiejś osoby. Chcę o niej myśleć pozytywnie, jednak nie mogę, bo z tyłu głowy mam jej prymitywne zachowanie, czy raniące słowa. Lub wręcz przeciwnie - chcę chronić siebie od wspomnień. Od tych bolesnych. Zamazać je, sprawić żeby znikły. A one znikają i przychodzą w nocy, we śnie. Ach, gdybym mogła nimi kierować...

Trochę optymizmu? Mam pracę! Jestem mega, mega szczęśliwa! Więc..nigdy nie jest tylko ciemno. Zaczynam wierzyć, że nasz spokój wewnętrzny, nasze opanowanie, nasze przespane noce to wynagrodzenie za ciężką pracę, produktywność, wymagania i cele, które sobie stawiamy. Człowiek zorganizowany, wymagający, kreatywny to człowiek znajdujący się daleko od autodestrukcji. Jako dziecko nigdy nie pomyślałabym, że nawet na spokój ducha i opanowanie trzeba sobie zapracować.

Kończę już moje rozmyślenia i przechodzę do recenzji, mini recenzji tak właściwie :) Bardzo lubię tę formę - krótko i zwięźle, a w jednym wpisie mogę jasno i konkretnie opisać kilka produktów.
Peeling do twarzy, orzechowo-morelowy Soraya jest zamknięty w klasycznej, miękkiej tubce. Odpowiada mi takie opakowanie. Praktyczne, do tego higieniczne. Zapach jest delikatny, przyjemny, ale na pewno nieintensywny, niedrażniący. Konsystencja dość zwarta i  możemy dostrzec w niej małe, ostre drobinki (orzechowe łupinki). Kosmetyk świetnie radzi sobie z martwym naskórkiem! Oczyszcza, maksymalnie wygładza, bez efektu "ściągnięcia skóry". Nie przesusza, ani nie zapycha. Dla mnie to jeden z lepszych peelingów do twarzy, jaki miałam okazję testować. Na pewno będę do niego wracać, jak mi się skończy :) A to tak szybko nie nastąpi, bo do zalet trzeba też dodać wydajność.
Kolejnymi produktami, które chcę Wam przedstawić są kremy do twarzy - na dzień i na noc oraz pod oczy, firmy Floslek z nowej serii Mineral Therapy. Pachną neutralnie i są wręcz stworzone do skóry wrażliwej. Nie podrażniają również oczu (krem pod oczy). Szybko się wchłaniają, mają lekką konsystencję. Dla kobiet o skórze normalnej/mieszanej z pewnością będą odpowiednie. Natomiast dla posiadaczek skóry suchej/bardzo suchej mogą być za mało treściwe, szczególnie w tym okresie zimowym. Co do właściwości wypełniających - ciężko to ocenić, gdyż kremy stosuje moja mama, a ona nie ma prawie żadnej zmarszczki! (No dobrze, prócz tych minimalnych, których oczy córki nie dostrzegają :)). Za to na pewno odżywią skórę i nawilżą, poprawią jej stan przy systematycznym stosowaniu i w granicach rozsądku wygładzą. Nowa seria zarówno w moim odczuciu, jak i w odczuciu mojej mamy wypada świetnie, choć jesteśmy zgodne - to jednak arnikowe kremy Flosleku podbiły nasze serca :)
Pozwolę sobie jeszcze wypowiedzieć na temat wody brzozowej, którą dzień w dzień stosowałam. Działała, faktycznie działała! Wyraźnie hamowała wypadanie włosów, a przy tym nie sprawiała, że były oklapnięte i nieświeże. Niestety z chwilą, gdy wodę odstawiłam problem wrócił. Może nie w takim stopniu, ale jednak. Zamierzam po raz kolejny do niej wrócić. tym razem może na dłużej. Polecam wypróbować.

Miłego wieczoru, odpocznijcie po ciężkim dniu, a ja uciekam do łóżka wraz z potwornie dziwną lekturą "Szewcy". Nie wiem, jak przez nią przebrnę, ale chociaż spróbuję :DDD

czwartek, 5 grudnia 2013

Promocyjne zakupy w Hebe i nowości od Floslek

Wczoraj idąc przez naszą piękną, aczkolwiek na pewno nie moją ulubioną Ordynacką, nagle wypadłam z chodnika. Jakaś kobieta, starsza wpadła na mnie i z całej siły odrzuciła w bok. Zagapiona w telefon nawet nie zwróciłam na nią uwagi, przecież nic się nie stało. Nie zabijam ludzi, bo mnie trącili. Nagle słyszę "ślepa jesteś?!" i jakiś prymitywny komentarz na temat pisania na komórce w biegu. W pierwszej chwili miałam ochotę tę osobę obrzucić błotem, wykląć jak się tylko da. Trafiła, zapewne nieświadomie, swoim durnym zdaniem w mój najczulszy punkt. Wygrał rozsądek i przeszłam dalej. 

Przedwczoraj w autobusie tłum ludzi. Boli mnie głowa, mam okropnie ciężką torbę, powietrze jest suche, robi mi się niedobrze. Siedzę wśród tłumu młodych ludzi. Na kolejnym przystanku wchodzi starsza kobieta, ale nie stara. To nie była staruszka, może miała 60 lat, dobrze się trzymała no i stanęła nade mną. Kultura zabroniła mi siedzieć dalej, dlatego wstałam i z uśmiechem mówię "proszę, niech pani sobie usiądzie, ja postoję". A ta prymitywna kobieta nawet na mnie nie spojrzała. Rozsiadła się na moim siedzeniu, zero dziękuję, zero uśmiechu, totalna ignorancja i bezczelność. Jak dziękuję jest ujmą, to może uśmiech? 

To takie dwie, niewiele znaczące sytuację z mojego życia. Pewnie w jakimś stopniu mówią o moim braku dystansu, ale naprawdę ciężko go zachować, wśród takiego bagna i obojętności ludzi. Coraz bardziej zaczynam rozumieć moje cierpienie, gdy telefon mi pada w autobusie i muzyki brak... Kończąc moje myśli, zastanawiam się, jak można wymagać od młodych ludzi kultury, skoro starsze pokolenie jest jej pozbawione? Ale też jak można żyć wśród osób, dla których uśmiech jest czymś obcym? No jak?
Nigdy tego nie zrozumiem, dlatego pozwolę sobie przejść do zupełnie trywialnego tematu - czyli do kosmetyków, dokładnie do małych zakupów kosmetycznych :) Nie jest ich dużo, odwiedziłam Hebe i wróciłam z kilkoma drobiazgami. Zdecydowałam się w końcu na suchy szampon do włosów Batiste w wersji cherry - 11,99 zł / 200 ml. Pierwsza aplikacja skończyła się katastrofą :DDD
Szukałam długo szminki w odcieniu jagód z jogurtem i znalazłam, choć..to jednak nie to. Jest przepiękna, ale za delikatna. Poszukiwania trwają dalej. Essence 09 Wear Berries! 9,99 zł
Do koszyka wpadł też podkład Rimmela z serii Stay Matte w zadziwiająco jasnym odcieniu, jak na tę firmę - 091 Light Ivory. Kosztował na promocji tylko 16,99 zł i jak na razie spisuje się dobrze :)
I ostatnie już kosmetyki z kolorówki - dwa tusze z Essence w promocji za 9,99 zł. 

Przejdę do nowości do Flosleku, które niedawno do mnie przyszły :)
Krem pod oczy z luteiną i świetlikiem lekarskim. Powinien sprawdzić się idealnie, bo moje oczy uwielbiają działanie świetlika, ale zobaczymy jak to z nim będzie tym razem :)
 Krem do powiek i pod oczy z luteiną i świetlikiem lekarskim :) Z nim także wiąże nadzieje! :)
Żel pod oczy anti-aging, który ma za zadanie zmniejszyć głębokość zmarszczek wypróbuje moja mama :) Zapomniałam o zdjęciu maseczki, ale ją pokażę Wam w najbliższym czasie :)

Uciekam do kina na drugą część "Igrzysk Śmierci", choć głupia ja, nie mogłam się powstrzymać i obejrzałam ją już w internecie :DDD Życzę Wam miłego wieczoru i do usłyszenia :)