Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zakupy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 stycznia 2015

Wielka wyprzedaż w New Look - (spodnie, buty, torebki po 35 zł)

Nie, żebym namawiała Was do złego. Jeśli limit na karcie został wyczerpany, siedźcie w domu i nie czytajcie dalej. Piszę dziś wyłącznie dla tych, którzy mają drobniaki na boku i nie mają lepszego pomysłu na spożytkowanie ich, niż kupienie mrożonej pizzy i zgrzewki dietetycznej coli. 
Wczoraj popłynęłam i za 140 zł, równe, kupiłam dwie pary butów, spodnie i torebkę. Ha, żeby było mało - nie wróciłam do domu z byle jakimi balerinkami. To botki na sezon, no, naciągany - jesień/zima. W każdym razie, nawet są nieźle zrobione. 
Na jakość spodni też nie mogę narzekać. Dosyć grube, zarazem elastyczne, ładnie przylegają do ciała, czego chcieć więcej? Torebka początkowo wydawała mi się być w brzydkim kolorze, ale jej cena rozwiała wątpliwości. I fakt też, że moją ostatnią torebkę z New Looka w odcieniu trawiastej zieleni mam od niemal 4 lat i wciąż noszę. 
Każda z tych rzeczy kosztowała równe 35 zł. Jak tu nie lubić wyprzedaży? Zdradziłam sekret, gdzie warto iść, teraz Wasza kolej :D Śmiało, śmiało. 

wtorek, 23 grudnia 2014

Kosmetyczne Zachcianki

Przygotowania do Świąt, dają mi nieźle w kość. Padam, jestem potwornie zmęczona, a jeszcze tyle do zrobienia! Sprzątanie, gotowanie, pieczenie, ozdabianie.. Można zwariować. Muszę jakoś ten dzień przetrwać do środy, udając, że boli mnie głowa, lub chowając się po kątach :DD Tak się złożyło, że mam okazję lepiej poznać kosmetyki marki Organique. Zawsze darzyłam je sporą sympatią, jednak gdy przyszedł moment wyboru kilku kosmetyków z ich asortymentu mało co mnie interesowało. Jestem wybredna, to fakt, ale też z wiekiem coraz lepiej czuję, które produkty mi służą, które mniej, co tak naprawdę jest mi potrzebne, a bez czego mogę się obyć. 
Pewniakiem było mydełko Aleppo 12-15%. Już tyle o nim słyszałam, a nie mogłam go dorwać stacjonarnie. Skóra na mojej twarzy przyjęła sobie zasadę - im mniej, tym lepiej, i tak właśnie funkcjonuje. Płyn do demakijażu, delikatny krem, zazwyczaj Floslek i coś oczyszczającego. Tej trzeciej pozycji mi zabrakło i tym oto mydełkiem zamierzam ją wypełnić. Liczę na efekt świeżości i zmniejszenie ilości zaskórników. Skuteczne i nieinwazyjne działanie. 
Kolejną rzecz wzięłam wyłącznie ze względu na zapach. Wiem..wstyd.. Olejek do kąpieli i masażu Pinacolada. Czuję w nim nutkę kokosa przeplatającą się z ananasem. To kwintesencja moich ulubionych kompozycji. Słodko, troszkę ciężko, nieco owocowo. Jakich właściwości się spodziewam? Przyznałam, że olejek jest wyłącznie moją zachcianką, ale cóż, miło byłoby, gdyby zapach utrzymywał się długo na skórze, przynajmniej!
Serum czekoladowe do ciała też zachęciło mnie swoim zapachem, tylko wobec niego mam już pewne oczekiwania. Liczę na odżywienie skóry, nadanie jej zdrowego wyglądu, przywrócenie blasku i wygładzenie. Niewiele wymagam, prawda? :)

Uciekam na chwilę się zdrzemnąć, a jak tylko wstanę, zaproszę Was na wpis o klinice Beautymed i zabiegu Endermolift.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Co fajnego w Biedronce?

Wrzucam dziś zdjęcia do wpisów z bólem serca. Światło mi nie sprzyja i pstrykam, pstrykam a tu totalna klapa. Beznadziejna jakość, beznadziejne oświetlenie, ostrość, po prostu - beznadzieja. Czy godzina 8, czy 10, czy 12, moje zdjęciowe plany legną w gruzach. 

Trzymam kciuki, że deszczową pogodę szybko zastąpi piękna, gruba warstwa białego puchu, ale gdyby tak się nie stało, trudno, nie mogę przecież z powodu kiepskich warunków do zdjęć, przestać pisać :) Dziś trochę o Biedronce. Wczoraj kupiłam w niej kilka naprawdę fajnych rzeczy, które chciałam Wam pokazać. Nie wiem, od czego zacząć..Może..

Tinty! Kto by pomyślał, że znajdziemy tam róże do policzków w formie tintów marki Bell. Kosztowały 7,99 zł / sztuka. Nie są płynne, lakierowe, tylko kremowej. Przygarnęłam dwa odcienie, śliczną, intensywną brzoskwinię i uniwersalny, niezawodny róż. 
Nie mogłam też oprzeć się foremkom do kostek lodu. Zawsze zapominałam je kupić, a tu taka okazja, jedyne 5,99 zł i takie urocze kwiatuszki! 

Jak co roku w Biedronce kupuję kalendarz ścienny (6,99 zł). Jest genialny, tani, estetyczny. Nie mam pojęcia, gdzie znalazłabym TAKI kalendarz w TAKIEJ cenie! Szok :D

I ostatnią rzeczą, jaką przygarnęłabym jest świeca. Nie wiem, czy będzie pachnieć po odpaleniu jej. Jeśli nie, trudno. Niepodpalona ma tak obłędny zapach wiśni i czekolady, że wybaczę tej świeczce wszystko! Jej cena to 4,99 zł. Była też kompozycja pomarańcza z cynamonem - polecam ;)


Uciekam sprzątać, szukać przepisów, robić w końcu te pierniki, których do tej pory nie zrobiłam. No i lecę też oglądać świąteczne filmy..Do zobaczenia wieczorem! 


wtorek, 16 grudnia 2014

Nowości z The Body Shop

To jeden z moich ulubionych sklepów i mogę to niezmiennie powtarzać przez wiele, wiele lat. Zawsze, gdy robię większe zakupy w galeriach, zachodzę tam i coś sobie wybieram bez większego namysłu. Do zamknięcia Arkadii zostało jakieś 10 minut, a ja wleciałam w biegu..
Pierwsze po co sięgnęłam i już nie odstawiłam to szampon do włosów imbirowy, przeciwłupieżowy. Nie powiem, że jest tak kuszący, jak ten bananowy, ale spełnia swoje zadanie sto razy lepiej. Po nim czuję, że moje włosy są niesamowicie czyste. Wiem, brzmi dziwnie, jednak dawno działanie oczyszczające nie zrobiło na mnie takiego wrażenia. Świetnie się pieni, jest wydajny.. Więcej w tej chwili nie powiem, choć jestem przekonana, że po tylu plusach, rozczarowania nie będzie!

Nie mogłam się też oprzeć waniliowej mgiełce do ciała. To specyficzny kosmetyk TBS. Ma w sobie tę moc perfum, a jednocześnie ulotność mgiełki. Pachnie obłędnie! To idealny zapach na jesień i zimę. Ciepły, otulający, bardzo, bardzo słodki. Prócz wanilii, wyczuwam w niej odrobinę miodu. W sumie to wszystko, co kupiłam w The Body Shop. Miałyście może któryś z tych kosmetyków? Jakie są Wasze odczucia? Uciekam pichcić dalej obiad :DDD

piątek, 12 grudnia 2014

Wielkie zakupy z Avon

Może nie takie wielkie dla niektórych z Was, ale dla mnie są naprawdę spore, z racji tego, że bardzo rzadko robię katalogowe zakupy. Tym razem postawiłam na pielęgnację powiedziałabym nawet pielęgnację codzienną. Kolorówka kompletnie mnie nie zainteresowała. Szminki i błyszczyki tej marki nigdy nie robiły na mnie wrażenia, zaś cienie choć zawsze darzyłam sympatią, tym razem po prostu okazały mi się niepotrzebne. Jest grudzień, są ważniejsze wydatki  :D

Wybrałam sobie peeling, o pięknym, intensywnym, jagodowym odcieniu. O nazwie Amazonian Treasures with brazilian acai and berries. Kosztował 15,99 zł. 

Z tej samej serii wybrałam też maseczkę do twarzy. + maseczkę z innej już serii o nazwie Bali Botanica. Każda z nich kosztowała chyba 9,99 zł. 

Nie mogło zabraknąć mgiełek do ciała, których jestem wierną fanką. Róża i czekolada oraz śliwka i wanilia. Są słodkie, wyraziste, ciepłe, idealne na zimę. 9,99 zł / sztuka. 

Z serii Planet Spa zdecydowałam się też na masełko uniwersalne - do łokci, ust, dłoni i innych przesuszonych miejsc. Pachnie cudownie! Jest gęste, treściwe. Blissfully Nourishing kosztowało 12,99 zł, co jest naprawdę niską ceną. Masełko ma aż 30 g. Jak na tego rodzaju produkt, uwierzcie na słowo, że to sporo. 

Z food works skusiłam się na dezodorant do stóp i butów oraz krem do stóp o przepięknym zapachu migdałów (?). Ich ceny wahały się do ok. 10 zł. 

Wisienką na torcie były płyny do kąpieli. Pierniczki i Figa z Wanilią. Są obłędne! 

niedziela, 16 listopada 2014

Zakupy - Rossmann 1+1 i inne

Na promocji 1+1 kupiłam tylko dwie rzeczy.. W sumie, ceny zostały tak cholernie podwyższone, że zaczęłam wątpić w sens całej tej akcji. Wróciłam do domu ze słynną czekoladką i nowym tuszem L'Oreal. Łącznie zapłaciłam ok. 63 zł. 
Bronzer Bourjois leży jeszcze nieotwarty, ale na pewno możecie spodziewać się recenzji, jak tylko wyrobię sobie o nim opinię. Natomiast tusz do rzęs pojawi się na blogu jeszcze raz już niedługo. 

W Hebe na promocji dorwałam odżywkę do włosów Klorane za 19,90 zł.  Czaiłam się na nią od dobrych kilku miesięcy! Nie mogę się doczekać testowania!

Ostatnimi rzeczami, jakie kupiłam, były dwa olejki. Perfecta - samoopalacz do ciała i Pantene do włosów. Oba się nieźle sprawdzają i napiszę o nich coś więcej :) 
A co Wy ostatnio kupiłyście? :) 

środa, 27 sierpnia 2014

NYX - moje pierwsze kroki

Oczywiście, NYX coś tam mi mówi, to jednak nie oznacza, że miałam z tymi kosmetykami do czynienia. Nie, nie miałam, ale postanowiłam to w końcu zmienić. Zawędrowałam do drogerii, jednej, drugiej aż w końcu znalazłam całą szafę wypchaną po brzegi i kilka rzeczy, dokładnie trzy, wróciły ze mną do domu.

(nie w temacie - chusta z Reserved! Totalnie mnie oczarowała! Właściwie - komin)

Nie szalałam, bo pierwsze kroki należy stawiać ostrożnie. Teraz wiem, że mogłam. Za pierwszym razem, drugim, trzecim rozczarowania nie było. Wątpię więc, że nastąpiłoby za czwartym, czy piątym. Cienie, tusze, czy róże do mnie nie przemawiały. Jak zawsze, wolałam kupić coś do ust, a że potrzebowałam na już też korektora, skusiłam się na znany HD photogenic cocnealer

Prócz niego, moją uwagę przykuła szminka w formie błyszczyka o matowym wykończeniu. Dopełnieniem, nieco zbędnym był błyszczyk, ale o idealnym, liliowym odcieniu. Musiałam go mieć w swojej kolekcji! Taki kolor był mi potrzebny!

Szminka - soft matte lip cream 11 Milan 29,99 zł
Błyszczyk - butter gloss Merengue  22,99 zł
Korektor Beige 04  - 29,99 zł

Z korektora zadowolona jestem najbardziej. Dobrze kryje, choć to nie taki typowy kamuflaż. Z cieniami pod oczami, wypryskami jednak na pewno sobie poradzi. Nie roluje się, idealnie wtapia w skórę, nie ciemnieje, nie podkreśla suchych skórek. Jest trwały. Przy ładnej cerze wraz z pudrem absolutnie wystarczy, a podkład może iść spokojnie w kąt. 

Szminka byłaby idealna, gdybym nie wchodziła w załamania i utrzymywała się na ustach nieco dłużej, aczkolwiek doceniam jej gładką konsystencję, matowe wykończenie, piękny, nasycony odcień. Do błyszczyka nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń. Dobrze się rozprowadza, nie skleja ust, stosunkowo jest trwały i prześlicznie odbija światło. 

Żałuję, że nie pokazałam Wam, jak prezentują się na ustach, ale na pewno wkrótce takie zdjęcia się pojawią. Jak Wam się podobają? 

czwartek, 21 sierpnia 2014

Zakupy i rozmyslenia - tydzien zwyklej kobiety

Jest noc i trochę pada deszcz. Strasznie boli mnie gardło, może to już pora przestać palić? A może pora odpocząć, w końcu się wyspać, spędzić trochę czasu na świeżym powietrzu. Myślę jak podsumować poprzedni tydzień? Pamiętam z niego tylko to, że straciłam telefon, że dużo pracowałam, często rozmyślałam, czasami też płakałam. Jesienna chandra zawitała jeszcze,a nawet już w lecie? Chciałabym przejść od razu do tematu, ale jakoś nie umiem tym razem. Zastanawiam się, dlaczego każdego dnia ludzie traktują siebie w ten, nie w inny sposób. Czemu bez powodu, albo z powodów błahych potrafimy jednych kokietować, innymi gardzić. I ostatnie pytanie, czy jesteśmy aż  tak naiwni i nie wiemy, że los w każdej sekundzie może się odwrócić? 

Może wiemy, jednak kierujące nami wartości, puste wartości, których teoretycznie nie powinnam nazywać wartościami, są od nas silniejsze i potrafią nami sterować? A może one kierują wyłącznie większością zakompleksioną, która przez brak szczęścia, nie jest w stanie patrzeć na szczęście innych? 

Nie wiem, do czego zmierzamy.  Skąd tyle jadu w nas, bo we mnie przecież też. Czy powinniśmy zmienić swoje życie, czy przestać patrzeć na życie innych? Czy jedno i drugie? Kobiety bywają bezmyślnie okrutne. 
Macie moje przemyślenia, teraz te własnie błahe sprawy, wizualnie na pewno ciekawsze. Jest i książka, są buty, są ubrania, kosmetyków też nie braknie. Nawet przepyszna herbata się znajdzie.

W wolnych chwilach, których nie mam, zaczytuję się w "Gwiazd naszych wina". Jestem w połowie i trochę czuję się rozczarowana. Nie wiedziałam, że kupuję powieść dla nastolatki, w której jakby zupełnie nic się nie dzieje, choć poczekam do końca - może zmienię zdanie, nie będę już oceniać. Nie powstrzymałam się i obejrzałam film, bardzo słaby, wyciskacz łez. Płakałam ze wzruszenia i chyba z rozczarowania. 

W Tesco dorwałam ciasteczka, brzmi zabawnie, wyglądają jak zwykłe herbatniki, ale są od nich zdecydowanie smaczniejsze - polecam. A do wypicia, najlepiej herbata, moja ulubiona ostatnio, połączenie karmelu i gruszki. Dobra kompozycja nie tylko na zimowe wieczory. We wspomnianym supermarkecie kupiłam też okulary przeciwsłoneczne FF, całkiem niezłej jakości :)

Jak jesteście bardzo głodni to mogę polecić Wam biedronkową tartę z kozim serem i warzywami. Jeśli jednak nie jesteście, omijajcie ją szerokim łukiem :DDD

Nie mogłam się powstrzymać i sprawiłam sobie Najcze :D Niestety nie jestem z nich jakoś mega zadowolona... biały bardzo szybko się brudzi, różowy farbuje... chociaż są wygodne!

A że jedna para to za mało, kupiłam też żółte Vansy :)

Musiałam też zaopatrzyć się w dwie szare bluzy. Obszerne, trochę za duże, ciepłe, z kapturem. Pierwsza z Reserved, druga to HM.

I na koniec mega pakowana, aczkolwiek mała torebka ze Stradivariusa oraz nowy peeling marki Perfecta. Bardzo fajny, choć powiem szczerze - to nic szczególnego..

Zakończę równie refleksyjnie, jak i zaczęłam, zdaniem, które podsumuje zeszły tydzień - naszą porażką jest uwierzenie w to, że jesteśmy beznadziejni, a nie usłyszenie tego od niewnoszącej nic w nasze życie osoby. 

Miłej nocy! Lecę na piwo i...jestem przewidywalna..."Seks w wielkim mieście.." 

sobota, 16 sierpnia 2014

Drugi Tangle Teezer?

Chyba przyszła pora na zmiany. Niedługo jesień. Moja ulubiona pora roku. Od niedawna. Chcę przywitać spadające liście innym nastawieniem. I chcę powrócić do bloga. I nie na chwilę. 

Myślę, że co druga kobieta czytająca blogi poświęcone urodzie i modzie ma w swojej torebce szczotkę Tangle Teezer. Też mam i zupełnie żałuję tego zakupu, bo nie jest to rzecz stworzona dla wszystkich, na pewno nie dla moich gęstych, kręconych, okropnie puszących się włosów. Ale nie o tym dziś. Ostatnio pojawiło się coś niepozornego, coś co pomału dorównuje owej szczotce poziomu popularności. Są to małe gumki do włosów, przypominające kabel od telefonu o wdzięcznej nazwie Invisibobble

Możemy dostać je w sklepach internetowych, albo w Hebe. Kosztują ok. 14 zł i w opakowaniu mamy 3 sztuki. Kolorów do wyboru jest wiele, ja zaszalałam i wzięłam intensywny róż. Mięty niestety nie było. 

Przejdę do sedna, a może po prostu - do zalet. Gumki są fajną ozdobą na głowie, a czasem nawet na nadgarstku, dobrze trzymają włosy i mój ciężki kucyk nie opada, faktycznie nie wyrywają włosów podczas ściągania. I to chyba wszystko - wizualnie i praktycznie są przyjemne. Jedyną i istotną wadą dla mnie jest to, że gumki się rozciągają. Owszem, w pewnym stopniu wracają do swojego kształtu, ale wciąż są rozciągnięte i trzeba owijać kucyk kilka razy aby trzymał się na miejscu. 

Czy polecam? Zdecydowanie tak! To fajny i tani gadżet, który na pewno się przyda. Jest jednym z must have blogosfery, moim zdaniem naprawdę wartym zakupu w przeciwieństwie do TT. Cóż, czekam na Wasze opinie, a sama muszę udać się do pracy. Udanego wieczoru!

piątek, 25 lipca 2014

Promocje w The Body Shop

Czasami tak sobie myślę, że warto żyć chwilą. Cieszyć się jak dziecko, nawet jeśli to szczęście miałoby tylko chwilę trwać. A czasami trapi mnie myśl, że nigdy, przenigdy nie możemy zaniedbywać swoich obowiązków na rzecz kogoś, nawet kogoś bliskiego, że zawsze musimy iść swoim rytmem, nie zakłócać go pod wpływem emocji, pozostawić go stabilnym, niezmiennym dla nikogo. Ostatnią z kolei myślą, raczej najbardziej optymistyczną realistyczną jest mała refleksja odnośnie życia i jego nieprzewidywalności. Banalne zdanie - nie wiesz, co jutro Cię spotka, czasami z dnia na dzień nabiera sensu. :)

Kończąc moje wywody, przychodzę do Was z dobrymi wiadomościami. W The Body Shop jest wyprzedaż, której zdążyłam się bliżej przyjrzeć. Macie czas do 7 sierpnia z zakupami. A macie, co kupować! Dostaniecie między innymi olejki do ciała, włosów i twarzy za 29 zł, żele pod prysznic za 9,90 zł, kremy do rąk za 19 zł, mgiełki do ciała za 29 zł, BB kremy (genialne! chyba po nie wrócę) za 39 zł i wiele innych, ciekawych produktów. Przecenione zapachy to na pewno grejpfrut, mandarynka, mango, truskawka, wanilia, kokos, shea, czekolada (olejek), migdał (żel pod prysznic), miód, więcej niestety nie pamiętam już, dlatego zachęcam do osobistego odwiedzenia salonu TBS. 

Ja tym razem kupiłam tylko mgiełkę do ciała o zapachu mandarynki. Na razie starczy, bo wcześniej, zaopatrzyłam się w miodowy krem do rąk i migdałowy żel pod prysznic. 

Miłym dopełnieniem zakupów z TBS było masełko do ciała, które dostałam od firmy. Będę miała okazje je przetestować przed jego wprowadzeniem do asortymentu sklepu. Pierwsze wrażenie robi naprawdę pozytywne - począwszy od zapachu, a kończąc na konkretnej konsystencji :)

sobota, 19 lipca 2014

Zakupy (nie)kosmetyczne - The Body Shop, New Look, Catrice i nowe masła Perfecty

Witajcie! Nie będę pisać, że ostatnio nie miałam czasu na bloga, bo to chyba oczywiste. Cóż poradzić...w dodatku totalnie rozłożyła mnie  choroba i dopiero dochodzę do siebie po dwóch dniach leżenia w łóżku. Mam nadzieje, że już jutro już będzie lepiej, obowiązki czekają :)

Na zakupach ostatnio nie szalałam :) Kupiłam dosłownie kilka rzeczy, aż szkoda nie wziąć kremu z The Body Shop za 19 zł czy żelu pod prysznic za 10.  Nowe masła z Perfecty też kuszą, kto by przeszedł obojętnie przy zapachu muffin jagodowych!
migdałowy żel z TBS 9,90 zł

Miałam okazję też wypróbować sztucznych rzęs z Catrice. Do Inglota nie mogę ich porównać, ale nie są wcale najgorsze. Kosztują niewiele - ok. 16 zł, wyglądają ładnie,efektownie, no i długość jest idealna, nie trzeba ich przycinać, choć wiadomo - to zależy od budowy oka :)

Ostatnią rzeczą, którą chciałam pokazać jest portfel z New Looka. Bardzo fajne są tam teraz promocje, więc warto zajść. Kosztował niecałe 50 zł.