piątek, 12 grudnia 2014

Wielkie zakupy z Avon

Może nie takie wielkie dla niektórych z Was, ale dla mnie są naprawdę spore, z racji tego, że bardzo rzadko robię katalogowe zakupy. Tym razem postawiłam na pielęgnację powiedziałabym nawet pielęgnację codzienną. Kolorówka kompletnie mnie nie zainteresowała. Szminki i błyszczyki tej marki nigdy nie robiły na mnie wrażenia, zaś cienie choć zawsze darzyłam sympatią, tym razem po prostu okazały mi się niepotrzebne. Jest grudzień, są ważniejsze wydatki  :D

Wybrałam sobie peeling, o pięknym, intensywnym, jagodowym odcieniu. O nazwie Amazonian Treasures with brazilian acai and berries. Kosztował 15,99 zł. 

Z tej samej serii wybrałam też maseczkę do twarzy. + maseczkę z innej już serii o nazwie Bali Botanica. Każda z nich kosztowała chyba 9,99 zł. 

Nie mogło zabraknąć mgiełek do ciała, których jestem wierną fanką. Róża i czekolada oraz śliwka i wanilia. Są słodkie, wyraziste, ciepłe, idealne na zimę. 9,99 zł / sztuka. 

Z serii Planet Spa zdecydowałam się też na masełko uniwersalne - do łokci, ust, dłoni i innych przesuszonych miejsc. Pachnie cudownie! Jest gęste, treściwe. Blissfully Nourishing kosztowało 12,99 zł, co jest naprawdę niską ceną. Masełko ma aż 30 g. Jak na tego rodzaju produkt, uwierzcie na słowo, że to sporo. 

Z food works skusiłam się na dezodorant do stóp i butów oraz krem do stóp o przepięknym zapachu migdałów (?). Ich ceny wahały się do ok. 10 zł. 

Wisienką na torcie były płyny do kąpieli. Pierniczki i Figa z Wanilią. Są obłędne! 

niedziela, 7 grudnia 2014

Gorąca recenzja - czyli kolejna po Chodakowskiej

W sumie i do Chodakowskiej, i do Lewandoskiej zupełnie nic nie mam. Fakt, często odnoszę wrażenie, że ich odbiorcy to jakaś wielka sekta, ale jeśli mają robić coś dobrego, to nie można się do nich przyczepiać. Książki Ewki nie miałam nawet w ręku, natomiast "Żyj zdrowo i aktywnie" przeczytałam tylko i wyłącznie dlatego, że nadarzyła się taka okazja "za darmo". Kasy na pewno bym w ten sposób nie spożytkowała, bo wychodzę z założenia, że jak się chce schudnąć, to się schudnie i bez rad kobiet odciętych od rzeczywistości, a jeśli tylko bujamy w obłokach i opowiadamy o swoich marzeniach, to nie narzekajmy na kolejną fałdkę na brzuchu. 

Może przejdę sobie do minusów. Po pierwsze, mi ciężko wyobrazić sobie odbiorców tej książki. Jak leżysz na kanapie i jesz za dwóch, to po przeczytaniu "Żyj zdrowo i aktywnie" twoja sylwetka się nie zmieni. A skoro ćwiczysz i kontrolujesz swoje posiłki, to nie potrzebujesz rad gwiazdki, która wcale lepiej nie wie od ciebie, co ci sprzyja, co nie, co lubisz jeść, co powinnaś jeść, w jaki sposób masz ćwiczyć, żeby nie nadwyrężyć np. kolana. Odrobina obserwacji swojego ciała, swojego nastroju i sama znjdziesz odpowiedź na te pytania, a za 35 zł kupisz 5 kg warzyw i zgrzewkę dobrej wody. Ale to moje zdanie - załóżmy, że masz inne i wierzysz, że książka może pomóc..

Pod względem estetycznym jest naprawdę dobrze. Ładne, duże zdjęcia, czytelna czcionka, wyraźne hasła. Okładka też niezła. Przechodząc obok regałów z książkami, można zwrócić uwagę akurat na tę. Znajdziemy w niej wiele przepisów, wskazów i rad - moim zdaniem niestety powtarzających się, przewijających setki razy w programach telewizyjnych, w tanich czaspoismach i portalach. 

Owszem można się złapać na gadkę o równowadze między odżywianiem, a aktywnością fizyczną, o znaczeniu dobrej kondycji psychicznej dla człowieka..ale to wszystko my przecież wiemy. Za mało dostrzegam w tej pozycji konretnych przykładów, konkretnej treści, za dużo natomiast wspomnianych haseł mających na celu motywowanie czytelników. Tylko jak można kogoś zmotywować nie tłumacząc mu sensu takiego i takiego postępowania? Lubię się w książki zagłębić, w tej po prostu się nie da. Być może w pełni rozumie ją tylko autorka. 

Wspomnę też, że zdecydowanie przeważają wskazówki dotyczące odżywiania, a osobiście wolałabym poczytać nieco więcej o aktywności fizycznej. Najważniejsze pytanie - warto kupić? Oczywiście, że nie! Skromnię stwierdzam, że niczyjej wiedzy na temat zdrowego trypu życia, książka ta nie poszerzy. Nie mam do niej jakiegoś sensownego porównania, ale powiem, że już lepiej chyba objerzeć sobie filmiki Chodakowskiej i "z nią" poćwiczyć, niż czytać setny raz to samo. Nuda.