Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misslyn. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Misslyn. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 maja 2014

Powiększone usta? Przekonajmy się

Czasami zdarza mi się spotkać fajną kobietkę w Hebe. Dzieje się to niezwykle rzadko, dobra, raz mi się udało. Nigdy, naprawdę nigdy tak świetnie mi się nie rozmawiało. I owa rozmowa przedłużała się, a ja brałam coraz więcej rzeczy..i tak jakoś wyszło, że do kasy pomaszerowałam z błyszczykiem, którego w życiu bym nie kupiła, ale jednak kupiłam. Ma masę drobinek, jest nieznanej mi firmy - to dwie cechy, najczęściej wykluczające u mnie dany kosmetyk. Zrobiłam wyjątek, dobrze, że zrobiłam :)
Misslyn możliwe, że tylko mi jest nieznana. Kiedy pojawiła się w drogerii, jakoś nie miałam ochoty jej wypróbować. Niczym mnie nie zachęcała - oczywiście nie była też odrzucająca. Po prostu według mnie nie wnosiła niczego nowego. Teraz, gdy trochę przy niej pochodziłam, popatrzyłam, stwierdziłam, że opakowania są niczego sobie - eleganckie, niezłej jakości.. Wpadł mi też w oko błyszczyk, rzekomo powiększający ust i postanowiłam spróbować. Nie spodziewałam się szału, a tu proszę!
Jego numerek to 55, new lover. Określiłabym go jako jogurt jagodowy, bo to jednak taki fiolet rozbielony. Z mnóstwem drobnych drobinek, przeważnie złotych. Idealny będzie na lato, kiedy promienie słoneczne będą odbijać się w naszych ustach, a pomalowanie ich będzie stanowiło główny element make'upu. 
Ładnie kryje, jest dosyć gęsty, dobrze się nakłada. Niestety nieco skleja, choć to jedyna wada, jaką zauważyłam. Nie wysusza i trzyma się naprawdę nieźle przez kilka godzin. Drobinki nie wyglądają tandetnie, tylko tworzą razem coś przypominającego taflę. Ona z kolei optycznie nieco powiększa usta. A może tylko tak mi się wydaje? Nie wiem, w każdym razie jestem pewna, że był to trafiony zakup!

sobota, 10 maja 2014

Kosmetyczne zakupy | -49% w Rossmannie i -40% w Hebe

Witajcie! :) Post ten niestety będzie bardzo krótki, ponieważ czeka mnie miły, ale też wyjątkowo intensywny dzień. Wciąż nie mogę uwierzyć, że wczorajsza prezentacja maturalna poszła mi tak dobrze i na 20 punktów zdobyłam całe 18. Jestem z siebie dumna! Postanowiłam to uczcić oczywiście zakupami i prócz uroczej piżamki, którą sobie sprawiłam, powędrowałam oczywiście do drogerii, bo gdzie indziej? ;)

Skorzystałam z promocji w Rossmannie i w Hebe (szafy Revlon). Kupiłam..uwaga..jedynie kosmetyki do ust. Jakoś nic innego mnie nie kusiło. Ciągle wyszukuję nowe odcienie szminek i błyszczyków, które w swojej kolekcji po prostu muszę mieć. Tak było i tym razem. Wkrótce pokażę Wam jak wyglądają na ustach, a na razie, na dobry początek i zachętę kilka zdjęć :) 
Zacznę od Rossmanna. Upolowałam w nim śliczny, jagodowy tint z Manhattanu. Jakość niestety nie powala na kolanach, ale nie mogłam przejść obok niego obojętnie.. Odcień - soft nude. 

Wrzuciłam do koszyka szminkę, na którą czaiłam się od dawna. Piękny, intensywny fiolet. Cudeńko :) L'oreal, odcień 203. 
Dopełnieniem zakupów był tani jak barszcz błyszczyk z Lovely Extra Lasting 03. Ciekawy, mam nadzieje, że na ustach będzie się prezentować nienagannie :) 
W Hebe skusiłam się na błyszczyk z Revlonu. Ta marka właśnie była w dniu wczorajszym objęta promocją. Wybrałam oczywiście odcień wpadający w śliwkę. Jednak nie sam kolor mnie urzekł. Moje serce podbił efekt tafli, jaki na ustach tworzy ten własnie produkt. Odcień 225. 
 
Ostatnim kosmetykiem do ust na jaki się skusiłam był błyszczyk z Misslyn. Uwierzycie, że to mój pierwszy produkt tej marki? ;) Jest bardzo oryginalny i posiada masę drobinek. Może dlatego, że jest ich wiele nie rzucają się aż tak w oczy, tylko tworzą ładną, lustrzaną całość. 

Teraz chodzi mi po głowie, piękny, liliowy, blady kolor. Może coś mi polecicie? :)