Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manhattan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Manhattan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 lipca 2014

Na lato w sam raz :)

Cześć! Aż dziwię się, że znalazłam chwilę na zdjęcia i na pisanie. Niestety idzie mi to coraz gorzej, ale jakby źle nie szło, oczywiście stąd nie znikam. Niedługo będziecie mogły poczytać sporo ciekawych recenzji, choć nie tylko. Postanowiłam więcej pisać o swoich przemyśleniach na różne tematy, trzymam kciuki, że się w końcu otworzę i zapomnę na chwilę o tym, że mojego bloga czytają zarówno osoby przychylne mi, jak i te które czają się i czają, by gdzieś wbić szpileczkę :DDD

Dziś jeszcze kosmetycznie. Jakiś czas temu w Rossmannie szukałam fajnej kredki do powiek. Miała być idealna na lato, w kolorze morskim, absolutnie nie turkusowym, coś w rodzaju butelkowej zieleni. Padło na Manhattan - tanią, względnie dobrą firmę. Kredka kosztowała ok. 13 zł, jej pełna nazwa to..khol kajal eyeliner,a a odcień Go Green 87Z. 
Dla mnie jej zdaniem jest podkreślenie przede wszystkim dolnej powieki. Ma być dopełnieniem makijażu a'la plażowego. Może wiecie, co mam na myśli. Lekko muśnięte tuszem rzęsy, mocno zarysowana dolna powieka kolorem, soczyste usta, ładna opalenizna...mniej więcej tak sobie to wyobrażam. A jak jest?
Przyznaję, że dawno nie byłam tak miło zaskoczona. Kosmetyk jest trwały, nawet bardziej od eyelinera z Inglota, który niedawno Wam pokazywałam. Nie rozmazuje się, nie podrażnia. Kredka ma dobrą konsystencję - ani za miękką, ani za twardą. Na oczach wygląda świetnie, niedługo Wam pokażę! Pięknie podbija zieloną tęczówkę, ale jestem pewna, że niebieską czy brązową też ozdobi. 

Znacie kredki z Manhattanu? Może nie muszę Wam jej nawet przedstawiać! W każdym razie, ja skuszę się na więcej, bo są godne polecenia. 

sobota, 14 czerwca 2014

Zakupy kosmetyczne

Przeznaczenie decyduje, kto pojawia się w naszym życiu, ale to Ty decydujesz, kto w nim zostaje. To jedne z mądrzejszych słów, które krążą sobie na facebooku. Ileż w nich prawdy! Ostatnie dni tak strasznie dały mi popalić, że stałam się chyba jakaś bardziej skłonna do refleksji, ale nie tyko. Zauważyłam też, że więcej planuję, śmielej mówię o swoich marzeniach i w zupełności w nie wierzę. Teraz takim drobnym marzeniem jest zagraniczny urlop we wrześniu i dalsza nauka. To drugie może brzmieć śmiesznie, bo edukacja po maturze to żaden problem jednak ja mam na myśli obrany kierunek, pójście prosto tam, gdzie chce :)

Dziś tak zupełnie na luzie chciałam Wam pokazać moje kosmetyczne zakupy. Mam nieco czasu, do pracy dopiero na 14! Jak dobrze się wyspać, na spokojnie pisać... Nie upolowałam zbyt wielu rzeczy, to były raczej skromne zakupy, trochę nieprzemyślane, takie na biegu.

Na pewno potrzebny był mi puder. W okresie letnim rzadko sięgam po podkład, raczej stawiam wyłącznie na mat, krycie czy wyrównanie odcienia skóry zupełnie pomijam, może też dlatego, że nie mam z tym większego problemu. Wybrałam tym razem puder marki Inglot (29 zł) w kolorze 04. Pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne! Matuje na wiele godzin, nie podkreśla skórek, opakowanie jest porządnie wykonane, posiada lusterko i gąbeczkę. Czego chcieć więcej?
od lewej eyeliner Inglot, kredka Manhattan

Do kasy powędrowałam też z eyelinerem tej samej firmy. Turkusowo-niebieski, letni, zupełnie nie "mój", ale coś mnie w nim zauroczyło. Kosztował 22 zł, a jego numer to 32.
W Rossmannie kupiłam tusz do rzęs Rimmel Accelerator (ok. 25 zł). Kiedyś podkradałam go siostrze i bardzo przypadł mi do gustu. Fajnie wydłuża i rozczesuje rzęsy :)
Zwieńczeniem kosmetycznych zakupów była kredka do powiek Manhattan khol kajal eyeliner w odcieniu Go Green 87Z. To przepiękna, butelkowa zieleń!
Zmuszona byłam też do zakupu nowej prostownicy. Jak na złość, wszystkie trzy się zniszczyły w tym samym czasie. Podążyłam najtańszą drogą i wzięłam sprzęt zaufanej marki Remington, Ceramic Slim 220. Zadowolona niestety nie jestem. Przyzwyczaiłam się do drogich prostownic, o niebo lepszych. Ta owszem, wygodna, elegancka jest, jednak nie prostuje włosów tak dobrze, jakbym sobie tego życzyła.


Jutro pokaże Wam, co wpadło nie do mojej kosmetyczki, ale szafy :) A na początku tygodnia będziecie mogły poczytać nieco o kosmetykach Aussie. Miłej soboty!



poniedziałek, 2 czerwca 2014

Takiego tintu jeszcze nie miałyście!

O 14 muszę być w pracy! Hura! W końcu nie o 4, w końcu się wyspałam, w końcu nie padnę w drodze powrotnej w autobusie, ale kto tam to wie. Zostało mi niewiele minut na opieprzanie się, więc oczywiście ten czas spożytkuję na blogu. Jestem tu teraz bardzo rzadko, za rzadko i źle mi z tym. Nie żebym była pracoholiczką, po prostu lubię pieniądze - wydawać je. Kosmetyki też same się nie kupią :D Bez pracy dobrze nie jest, ale gdy jest jej za dużo...to chyba też źle. 
Początkowo myślałam, że mój tint jest szminką w kremie i to utwierdza mnie w przekonaniu, że pora chodzić z okularami na nosie. Na opakowaniu wyraźnie widnieje napis LIQUID LIP TINT. I to tak, drukowanymi. Cóż, może gdyby dostrzegły to moje szalenie spostrzegawcze oczy, pewnie bym go nie wzięła. Ale wzięłam i dobrze się stało, lubię go, choć jest mega przeciętny. 
Tint z Manhattanu wyróżnia się przede wszystkim swoim nieoczywistym odcieniem. Brudna jagoda, ale trochę też rozbielona. W rzeczywistości jednak brudna truskawka. Trochę taka zagadka.  Kolor elegancki, mocny, rzucający się w oczy. To jest to - pomyślałam :D Na dodatek była wówczas promocja w Rossmannie i kosztował niecałe 9 zł. Jak mogłam go zostawić na półce?
Nie mogłam i nie myliłam się - odcień jest genialny. Natomiast cała reszta leży. I kwiczy, można by powiedzieć. Konsystencja to cecha każdego tintu - płynna, rzadka, szybko zasycha. W tym przypadku zasycha wręcz za szybko, ciężko produkt rozprowadzić równomiernie na ustach. A kiedy nam się to uda... po 10 czy 15 minutach musimy wnieść szybkie poprawki, zanim ktoś zauważy nasze nierówno pokryte tintem usta. Wniosek? Nietrwały, trudny podczas aplikacji, o złej konsystencji. 
zupełnie inny niż w buteleczce :O

Wyrzucić nie mogę takiej miłości od pierwszego wejrzenia, jednak nie będę ukrywać, że to miłość pełna goryczy, upadków i chwilowych wzlotów. Takiego tintu nie miałyście - pomijając odcień i cenę nie ma zalet!

Odcień: 50 R Soft Nude
Cena regularna: ok. 15 zł
Pojemność: 7 ml. 


sobota, 10 maja 2014

Kosmetyczne zakupy | -49% w Rossmannie i -40% w Hebe

Witajcie! :) Post ten niestety będzie bardzo krótki, ponieważ czeka mnie miły, ale też wyjątkowo intensywny dzień. Wciąż nie mogę uwierzyć, że wczorajsza prezentacja maturalna poszła mi tak dobrze i na 20 punktów zdobyłam całe 18. Jestem z siebie dumna! Postanowiłam to uczcić oczywiście zakupami i prócz uroczej piżamki, którą sobie sprawiłam, powędrowałam oczywiście do drogerii, bo gdzie indziej? ;)

Skorzystałam z promocji w Rossmannie i w Hebe (szafy Revlon). Kupiłam..uwaga..jedynie kosmetyki do ust. Jakoś nic innego mnie nie kusiło. Ciągle wyszukuję nowe odcienie szminek i błyszczyków, które w swojej kolekcji po prostu muszę mieć. Tak było i tym razem. Wkrótce pokażę Wam jak wyglądają na ustach, a na razie, na dobry początek i zachętę kilka zdjęć :) 
Zacznę od Rossmanna. Upolowałam w nim śliczny, jagodowy tint z Manhattanu. Jakość niestety nie powala na kolanach, ale nie mogłam przejść obok niego obojętnie.. Odcień - soft nude. 

Wrzuciłam do koszyka szminkę, na którą czaiłam się od dawna. Piękny, intensywny fiolet. Cudeńko :) L'oreal, odcień 203. 
Dopełnieniem zakupów był tani jak barszcz błyszczyk z Lovely Extra Lasting 03. Ciekawy, mam nadzieje, że na ustach będzie się prezentować nienagannie :) 
W Hebe skusiłam się na błyszczyk z Revlonu. Ta marka właśnie była w dniu wczorajszym objęta promocją. Wybrałam oczywiście odcień wpadający w śliwkę. Jednak nie sam kolor mnie urzekł. Moje serce podbił efekt tafli, jaki na ustach tworzy ten własnie produkt. Odcień 225. 
 
Ostatnim kosmetykiem do ust na jaki się skusiłam był błyszczyk z Misslyn. Uwierzycie, że to mój pierwszy produkt tej marki? ;) Jest bardzo oryginalny i posiada masę drobinek. Może dlatego, że jest ich wiele nie rzucają się aż tak w oczy, tylko tworzą ładną, lustrzaną całość. 

Teraz chodzi mi po głowie, piękny, liliowy, blady kolor. Może coś mi polecicie? :)