piątek, 6 grudnia 2013

Pachnący ulubieniec - tani i skuteczny

Cześć! Nie wiedziałam, że w 2 tygodnie można niemal pochłonąć całe opakowanie peelingu do ciała, ale owszem - jest to możliwe. Jeśli sięgamy po niego dzień w dzień, przy każdej możliwej okazji, jest to nawet pewne. I tak się stało z bajecznym zdzierakiem, który otrzymałam od firmy Farmona. 
Piernikowy peeling cukrowy do ciała "Korzenne pierniczki z lukrem" pochodzi z serii Sweet Secret. Jego pojemność to 225 g, a cena ok. 13 zł. Zacznę od zapachu - to kompozycja dla wielbicielek świątecznych aromatów - intensywnych, słodkich, korzennych. Mi osobiście bardzo się podoba, choć czasami trochę męczy. Konsystencja jest zbita, dość gęsta, niestety przykładająca się na wydajność niekorzystanie..Z drugiej strony - ponad 10 aplikacji przy pojemności 225 g to mało? Same oceńcie. 
Jak prawie każdy peeling cukrowy dobrze radzi sobie z naskórkiem. Nie jest barbarzyńskim zdzierakiem, ale o delikatności też ciężko mówić. To coś pomiędzy, złoty środek, idealny dla skóry wrażliwej, i dla skóry wymagającej porządnego wygładzenia. Po aplikacji pozostawia lekki, tłusty film, który zupełnie mi nie przeszkadza. O właściwościach nawilżających, czy regenerujących nie ma mowy. 
Dlaczego więc trafił do ulubieńców? To na pewno przez zapach, ale.. muszę przyznać, że prawidłowo wykonuje swoje zadanie. Świetnie wygładza skórę, pozostawia ją miłą w dotyku i oczywiście przepięknie pachnącą. Stosowanie tego peelingu to dla mnie czysta przyjemność. Aż chce się go zjeść! 
Miałyście go już? Jak wrażenia? Jesteście zadowolone? :)

czwartek, 5 grudnia 2013

Promocyjne zakupy w Hebe i nowości od Floslek

Wczoraj idąc przez naszą piękną, aczkolwiek na pewno nie moją ulubioną Ordynacką, nagle wypadłam z chodnika. Jakaś kobieta, starsza wpadła na mnie i z całej siły odrzuciła w bok. Zagapiona w telefon nawet nie zwróciłam na nią uwagi, przecież nic się nie stało. Nie zabijam ludzi, bo mnie trącili. Nagle słyszę "ślepa jesteś?!" i jakiś prymitywny komentarz na temat pisania na komórce w biegu. W pierwszej chwili miałam ochotę tę osobę obrzucić błotem, wykląć jak się tylko da. Trafiła, zapewne nieświadomie, swoim durnym zdaniem w mój najczulszy punkt. Wygrał rozsądek i przeszłam dalej. 

Przedwczoraj w autobusie tłum ludzi. Boli mnie głowa, mam okropnie ciężką torbę, powietrze jest suche, robi mi się niedobrze. Siedzę wśród tłumu młodych ludzi. Na kolejnym przystanku wchodzi starsza kobieta, ale nie stara. To nie była staruszka, może miała 60 lat, dobrze się trzymała no i stanęła nade mną. Kultura zabroniła mi siedzieć dalej, dlatego wstałam i z uśmiechem mówię "proszę, niech pani sobie usiądzie, ja postoję". A ta prymitywna kobieta nawet na mnie nie spojrzała. Rozsiadła się na moim siedzeniu, zero dziękuję, zero uśmiechu, totalna ignorancja i bezczelność. Jak dziękuję jest ujmą, to może uśmiech? 

To takie dwie, niewiele znaczące sytuację z mojego życia. Pewnie w jakimś stopniu mówią o moim braku dystansu, ale naprawdę ciężko go zachować, wśród takiego bagna i obojętności ludzi. Coraz bardziej zaczynam rozumieć moje cierpienie, gdy telefon mi pada w autobusie i muzyki brak... Kończąc moje myśli, zastanawiam się, jak można wymagać od młodych ludzi kultury, skoro starsze pokolenie jest jej pozbawione? Ale też jak można żyć wśród osób, dla których uśmiech jest czymś obcym? No jak?
Nigdy tego nie zrozumiem, dlatego pozwolę sobie przejść do zupełnie trywialnego tematu - czyli do kosmetyków, dokładnie do małych zakupów kosmetycznych :) Nie jest ich dużo, odwiedziłam Hebe i wróciłam z kilkoma drobiazgami. Zdecydowałam się w końcu na suchy szampon do włosów Batiste w wersji cherry - 11,99 zł / 200 ml. Pierwsza aplikacja skończyła się katastrofą :DDD
Szukałam długo szminki w odcieniu jagód z jogurtem i znalazłam, choć..to jednak nie to. Jest przepiękna, ale za delikatna. Poszukiwania trwają dalej. Essence 09 Wear Berries! 9,99 zł
Do koszyka wpadł też podkład Rimmela z serii Stay Matte w zadziwiająco jasnym odcieniu, jak na tę firmę - 091 Light Ivory. Kosztował na promocji tylko 16,99 zł i jak na razie spisuje się dobrze :)
I ostatnie już kosmetyki z kolorówki - dwa tusze z Essence w promocji za 9,99 zł. 

Przejdę do nowości do Flosleku, które niedawno do mnie przyszły :)
Krem pod oczy z luteiną i świetlikiem lekarskim. Powinien sprawdzić się idealnie, bo moje oczy uwielbiają działanie świetlika, ale zobaczymy jak to z nim będzie tym razem :)
 Krem do powiek i pod oczy z luteiną i świetlikiem lekarskim :) Z nim także wiąże nadzieje! :)
Żel pod oczy anti-aging, który ma za zadanie zmniejszyć głębokość zmarszczek wypróbuje moja mama :) Zapomniałam o zdjęciu maseczki, ale ją pokażę Wam w najbliższym czasie :)

Uciekam do kina na drugą część "Igrzysk Śmierci", choć głupia ja, nie mogłam się powstrzymać i obejrzałam ją już w internecie :DDD Życzę Wam miłego wieczoru i do usłyszenia :)