Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rimmel. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 czerwca 2014

Zakupy kosmetyczne

Przeznaczenie decyduje, kto pojawia się w naszym życiu, ale to Ty decydujesz, kto w nim zostaje. To jedne z mądrzejszych słów, które krążą sobie na facebooku. Ileż w nich prawdy! Ostatnie dni tak strasznie dały mi popalić, że stałam się chyba jakaś bardziej skłonna do refleksji, ale nie tyko. Zauważyłam też, że więcej planuję, śmielej mówię o swoich marzeniach i w zupełności w nie wierzę. Teraz takim drobnym marzeniem jest zagraniczny urlop we wrześniu i dalsza nauka. To drugie może brzmieć śmiesznie, bo edukacja po maturze to żaden problem jednak ja mam na myśli obrany kierunek, pójście prosto tam, gdzie chce :)

Dziś tak zupełnie na luzie chciałam Wam pokazać moje kosmetyczne zakupy. Mam nieco czasu, do pracy dopiero na 14! Jak dobrze się wyspać, na spokojnie pisać... Nie upolowałam zbyt wielu rzeczy, to były raczej skromne zakupy, trochę nieprzemyślane, takie na biegu.

Na pewno potrzebny był mi puder. W okresie letnim rzadko sięgam po podkład, raczej stawiam wyłącznie na mat, krycie czy wyrównanie odcienia skóry zupełnie pomijam, może też dlatego, że nie mam z tym większego problemu. Wybrałam tym razem puder marki Inglot (29 zł) w kolorze 04. Pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne! Matuje na wiele godzin, nie podkreśla skórek, opakowanie jest porządnie wykonane, posiada lusterko i gąbeczkę. Czego chcieć więcej?
od lewej eyeliner Inglot, kredka Manhattan

Do kasy powędrowałam też z eyelinerem tej samej firmy. Turkusowo-niebieski, letni, zupełnie nie "mój", ale coś mnie w nim zauroczyło. Kosztował 22 zł, a jego numer to 32.
W Rossmannie kupiłam tusz do rzęs Rimmel Accelerator (ok. 25 zł). Kiedyś podkradałam go siostrze i bardzo przypadł mi do gustu. Fajnie wydłuża i rozczesuje rzęsy :)
Zwieńczeniem kosmetycznych zakupów była kredka do powiek Manhattan khol kajal eyeliner w odcieniu Go Green 87Z. To przepiękna, butelkowa zieleń!
Zmuszona byłam też do zakupu nowej prostownicy. Jak na złość, wszystkie trzy się zniszczyły w tym samym czasie. Podążyłam najtańszą drogą i wzięłam sprzęt zaufanej marki Remington, Ceramic Slim 220. Zadowolona niestety nie jestem. Przyzwyczaiłam się do drogich prostownic, o niebo lepszych. Ta owszem, wygodna, elegancka jest, jednak nie prostuje włosów tak dobrze, jakbym sobie tego życzyła.


Jutro pokaże Wam, co wpadło nie do mojej kosmetyczki, ale szafy :) A na początku tygodnia będziecie mogły poczytać nieco o kosmetykach Aussie. Miłej soboty!



niedziela, 29 grudnia 2013

Idealny podkład dla bladziochów + paletka Barry M SMOKIN HOT z bliska :)

Cześć! :) Hasłem i zarazem celem w piątek były lumpeksy. Wprawdzie nie wynosiłam z nich pełnych siatek, choć coś tam zawsze wpadło i jutro pokażę Wam co :) Przy okazji wspomnę, że w żadnym z nich wcześniej nie byłam. Większość niestety - rozczarowało mnie pod wieloma względami, ale niektóre też pozytywnie zaskoczyły. Po mniej lub bardziej udanych odwiedzinach jestem pewna jednego - jak po kreację sylwestrową to tylko do lumpeksu, owe suknie i przebrania są dosłownie w każdym! :O
Pozwólcie, że najpierw pokażę Wam z bliska paletkę Barry M SMOKIN HOT. Mamy w niej 6 cieni do powiek, róż i dwa aplikatory. Cena to ok. 32 zł. 5 cieni posiada błyszczące drobinki, tylko jeden - czarny jest zupełnie matowy i pozbawiony błyskotek. 3 najjaśniejsze odcienie nazwałabym satynowymi, a 2 błyszczące i ciemniejsze - satynowo-matowymi. Czerń to jak wspomniałam mat. Róż jest ciepłą, intensywną brzoskwinią. Z pewnością wyrazistą, dla skóry normalnej bądź nieco opalonej. Kompozycja cieni jak najbardziej trafia w mój gust - nadaje się zarówno do makijażu dziennego jak i wieczorowego :) 
Jutro lub pojutrze pokażę Wam jak cienie wyglądają na skórze. Pigmentacja nie jest zła :) Pokażę Wam również jak wyglądają na ustach szminki z paletki Sleeka. Dajcie mi chwilkę! :)

czwartek, 5 grudnia 2013

Promocyjne zakupy w Hebe i nowości od Floslek

Wczoraj idąc przez naszą piękną, aczkolwiek na pewno nie moją ulubioną Ordynacką, nagle wypadłam z chodnika. Jakaś kobieta, starsza wpadła na mnie i z całej siły odrzuciła w bok. Zagapiona w telefon nawet nie zwróciłam na nią uwagi, przecież nic się nie stało. Nie zabijam ludzi, bo mnie trącili. Nagle słyszę "ślepa jesteś?!" i jakiś prymitywny komentarz na temat pisania na komórce w biegu. W pierwszej chwili miałam ochotę tę osobę obrzucić błotem, wykląć jak się tylko da. Trafiła, zapewne nieświadomie, swoim durnym zdaniem w mój najczulszy punkt. Wygrał rozsądek i przeszłam dalej. 

Przedwczoraj w autobusie tłum ludzi. Boli mnie głowa, mam okropnie ciężką torbę, powietrze jest suche, robi mi się niedobrze. Siedzę wśród tłumu młodych ludzi. Na kolejnym przystanku wchodzi starsza kobieta, ale nie stara. To nie była staruszka, może miała 60 lat, dobrze się trzymała no i stanęła nade mną. Kultura zabroniła mi siedzieć dalej, dlatego wstałam i z uśmiechem mówię "proszę, niech pani sobie usiądzie, ja postoję". A ta prymitywna kobieta nawet na mnie nie spojrzała. Rozsiadła się na moim siedzeniu, zero dziękuję, zero uśmiechu, totalna ignorancja i bezczelność. Jak dziękuję jest ujmą, to może uśmiech? 

To takie dwie, niewiele znaczące sytuację z mojego życia. Pewnie w jakimś stopniu mówią o moim braku dystansu, ale naprawdę ciężko go zachować, wśród takiego bagna i obojętności ludzi. Coraz bardziej zaczynam rozumieć moje cierpienie, gdy telefon mi pada w autobusie i muzyki brak... Kończąc moje myśli, zastanawiam się, jak można wymagać od młodych ludzi kultury, skoro starsze pokolenie jest jej pozbawione? Ale też jak można żyć wśród osób, dla których uśmiech jest czymś obcym? No jak?
Nigdy tego nie zrozumiem, dlatego pozwolę sobie przejść do zupełnie trywialnego tematu - czyli do kosmetyków, dokładnie do małych zakupów kosmetycznych :) Nie jest ich dużo, odwiedziłam Hebe i wróciłam z kilkoma drobiazgami. Zdecydowałam się w końcu na suchy szampon do włosów Batiste w wersji cherry - 11,99 zł / 200 ml. Pierwsza aplikacja skończyła się katastrofą :DDD
Szukałam długo szminki w odcieniu jagód z jogurtem i znalazłam, choć..to jednak nie to. Jest przepiękna, ale za delikatna. Poszukiwania trwają dalej. Essence 09 Wear Berries! 9,99 zł
Do koszyka wpadł też podkład Rimmela z serii Stay Matte w zadziwiająco jasnym odcieniu, jak na tę firmę - 091 Light Ivory. Kosztował na promocji tylko 16,99 zł i jak na razie spisuje się dobrze :)
I ostatnie już kosmetyki z kolorówki - dwa tusze z Essence w promocji za 9,99 zł. 

Przejdę do nowości do Flosleku, które niedawno do mnie przyszły :)
Krem pod oczy z luteiną i świetlikiem lekarskim. Powinien sprawdzić się idealnie, bo moje oczy uwielbiają działanie świetlika, ale zobaczymy jak to z nim będzie tym razem :)
 Krem do powiek i pod oczy z luteiną i świetlikiem lekarskim :) Z nim także wiąże nadzieje! :)
Żel pod oczy anti-aging, który ma za zadanie zmniejszyć głębokość zmarszczek wypróbuje moja mama :) Zapomniałam o zdjęciu maseczki, ale ją pokażę Wam w najbliższym czasie :)

Uciekam do kina na drugą część "Igrzysk Śmierci", choć głupia ja, nie mogłam się powstrzymać i obejrzałam ją już w internecie :DDD Życzę Wam miłego wieczoru i do usłyszenia :)



poniedziałek, 18 listopada 2013

Dobry BB krem za 15 zł?

Cześć! To był kiepski dzień..jestem bardzo zmęczona i już zupełnie na nic nie mam ochoty. Chcę tylko wylądować w łóżku i obudzić się w piątek wieczorem. Planowanie dnia idzie mi naprawdę nieźle. Wypełniam sumiennie poszczególne punkty, swoją drogą, to trzeci dzień systematycznych ćwiczeń, a przede mną kolejnych trzysta :) Zapraszam Was dziś na bardzo krótką recenzję i z góry przepraszam za jakieś literówki i inne błędy. Nie mam siły czytać tego, co napisałam kilka razy, wybaczcie :)
Zacznę od najważniejszych informacji - krem BB 9 w 1 od Rimmela nie jest dla kobiet bladziutkich. Wprawdzie to odcień light, ale jak na najjaśniejszy kolor i tak jest ciemny. Wpada zdecydowanie w beż, nie w różowy. Pod tym kątem polecam go osobom o naturalnej, średniej karnacji. Z pewnością to też produkt dla tych, którzy borykają się z zaczerwieniami - beżowy odcień ładnie je zneutralizuje. 
Krem BB możemy kupić w promocji za 14,99 zł, bez niej cena wynosi mniej więcej 20 zł. Pojemność to standardowo 30 ml, zaś opakowanie jest w formie klasycznej, całkiem praktycznej, zakręcanej tubki. Kosmetyk posiada SPF 25. Jest testowany dermatologicznie. Posiada neutralny zapach. 
Ładnie rozprowadza się na skórze i nie tworzy efektu maski. Nie podkreśla też suchych skórek, nie osadza się, fajnie wyrównuje cerę. Nie kryje jednak i nie matowi skóry na długo. Bez pudru tak naprawdę lepiej nie ryzykować. Najbardziej denerwuje mnie fakt, że kremowa, lekka konsystencja po kilku godzinach zmienia się na twarzy w ciężki, nieestetyczny osad. Ten produkt wyjątkowo brzydko "schodzi" z buzi po pewnym czasie. Myślę, że mógłby odpowiadać kobietom o skórze prawie idealnej. Prawie, bo suchej. Suchej, a przy tym wygładzonej, bez przebarwień i różnego typu zanieczyszczeń. 

BB kremy to nie moja bajka i kolejny raz promocja mnie nie skusi. Wolę coś konkretniejszego. A jak jest z Wami? Macie swojego ulubieńca w z kategorii BB? Miłego wieczoru życzę! :)