Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lirene. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 lutego 2014

Zakupy - staniki, nowy podkład, samoopalacz i inne

Cześć! Jestem tak zabiegana, że nie mam czasu by tu wpaść. Na szczęście zaczęły się ferie, więc może znajdę wolne chwile i zacznę pojawiać się częściej na blogu. Bardzo bym chciała, bo brakuje mi tego. Dziś, przychodzę do Was z mini zakupami. Ostatnio nie szaleję, kupuję wyłącznie to, co najpotrzebniejsze :DDD
STANIKI! :D Uwielbiam je kupować i mogłabym co tydzień sprawiać sobie nowy.. Nie potrzebuję żadnych "zbieraczy", tych "podtrzymujących" i innych. Na co dzień zazdroszczę koleżankom obfitego biustu, ale w takich momentach cieszę się z mojego skromnego C. Po biustonosze zawsze wybieram się do H&M i jeszcze nigdy zawiedziona nie byłam. Nie dość, że ładne to jeszcze w niezłej cenie (mniej więcej do 60 zł) i o całkiem przyzwoitej jakości. W porównaniu choćby do Reserved - są idealne :))) A może Wy polecicie mi jakąś sieciówkę z fajnymi stanikami? Z chęcią wybiorę się do nowego miejsca na stanikowe łowy :DDD
Nie wiem, co mnie podkusiło, ale skusiłam się w Hebe na nowy samoopalacz z Lirene i szczerze Wam go odradzam... Jestem opalona a mimo to odcień okazał się za ciemny. Na dodatek nawet przy naprawdę uważnej aplikacji zostają smugi. Jestem totalnie zawiedziona i cieszę się, że nie położyłam tego dziadostwa na twarz, bo nie wyszłabym z domu. Dla mnie to 20 zł wyrzucone do kosza... 
W Rossmannie natomiast upolowałam na promocji podkład Bourjois za 35 zł. Jest super! Nie rozumiem tych wielu niepochlebnych opinii, które panoszą się w internecie. Że niby ciemnieje, że wysusza...Ja nic takiego nie zauważyłam. Dobrze kryje, stapia się ze skórą, nie tworzy efektu maski. Jestem na tak!
Wzięłam też niezastąpiony duet z Alterry i żel z OS - świeży, słodki, cytrusowy - ulubiony :)))
A co Wam ostatnio wpadło w ręce? :))) Miłej nocy! 




piątek, 3 stycznia 2014

Nowości - kosmetyczne i nie tylko

Cześć! Ja nie wiem, co się ze mną działo, naprawdę :DDD Lenistwo totalne, żarłoczność maksymalna, hahaha :) Imprez starczy mi na kilka miesięcy najbliższych. Mam nadzieje, że Wy Nowy Rok przywitałyście równie..ciekawie? ;) W każdym razie, trudno teraz wrócić do rzeczywistości, zająć się obrabianiem zdjęć, pisaniem recenzji, lub co gorsza - tworzeniem swojej ustnej maturki z polskiego. Czy chcę, czy nie, to już najwyższa pora na ogarnięcie siebie, ułożenie postanowień i wypełnienie zaległych obowiązków :)
Dziś bez recenzji, chciałam Wam tylko pokazać kilka rzeczy. Wreszcie w moim posiadaniu są kosmetyki z Yves Rocher z czekoladowej serii, które dostałam w prezencie. Pachną przepięknie! Musicie wypróbować!
nabytek z lumpeksu..wprawdzie kilka numerów za duży, ale co tam :)
Chodząc po Złotych, wypatrzyłam w znienawidzonej przeze mnie sieciówce fajną, pikowaną bluzę :)
Wróciłam też do maski Latte Crema, którą kiedyś lubiłam i do całkiem dobrego balsamu brązującego z Lirene. Tym razem - wersja do ciemniejszej skóry, bo trochę się opaliłam :DDD

Uciekam już i obiecuję, że jutro przyjdę już z konkretniejszym materiałem na wpis ;)